ocena miejsc: 4.6 / 11
  •  

Zabytkowa stolica w promieniach słońca



odwróć kolory tekstu i tła

Stolica Szkocji to jedno z ciekawszych i ładniejszych miast w Europie, jakie udało nam się zwiedzić. Ma niesamowity klimat i sporo atrakcji. Na obrzeżach miasta znajdują się wzgórza, z których roztacza się piękny widok na Edynburg i jego okolice, a także morze.

Kiedy pojechaliśmy?

Ze względu na niestabilną pogodę, do Edynburga najlepiej jechać latem lub późną wiosną czy wczesną jesienią. Kiedy więc pojawiły się tanie bilety na czerwiec, nie mogliśmy przepuścić takiej okazji. Chociaż przed naszym wyjazdem prognozy zapowiadały spore zachmurzenie i deszcz, pogoda dopisała. W blasku słońca szare zabudowania miasta prezentowały się zdecydowanie ciekawiej. Niewykluczone, że nasza opinia o mieście mogłaby być nieco inna, gdyby niebo było szare.

Dojazd do Edynburga

Kiedy kupowaliśmy bilety na samolot, nie było jeszcze dostępnych bezpośrednich przelotów do Edynburga. A na pewno nie w interesującej nas cenie. Za 130 zł w obie strony polecieliśmy więc do Glasgow. Z centrum miasta ruszyliśmy w dalszą drogę autobusem. Mimo że podróżowaliśmy w komfortowych warunkach, droga nieco się dłużyła, szczególnie, że w powrotnej trasie natrafiliśmy na potężny korek na autostradzie, co akurat w Wielkiej Brytanii nie jest specjalną nowością.

Pub w centrum Edynburga (foto: wnieznane.pl)

Gdzie się zatrzymaliśmy?

Na zwiedzanie Edynburga przeznaczyliśmy dwa dni. Trzeba przyznać, że Szkocja, jak i zresztą cała Wielka Brytania, to miejsca stosunkowo drogie, jeśli porównać je z innymi na mapie Europy. Wysokie w stosunku do oferowanego standardu są ceny noclegów, jedzenia czy biletów komunikacji publicznej. Nie chcąc wydawać kosmicznych pieniędzy na krótki pobyt w Edynburgu, wybraliśmy raczej skromny i malutki, ale czysty pokoik z łazienką i mini-kuchenką. Niewątpliwą zaletą New Town Apartment było dogodne położenie blisko centrum.

Co zwiedziliśmy?

Zabytkowe centrum Edynburga nie jest szczególnie rozległe. Nawet dysponując niewielką ilością czasu, można je zwiedzić dosyć dokładnie. Nie mogliśmy pominąć zamku, przeszliśmy także Królewską Milę, gościliśmy w Holyrood - oficjalnej siedzibie królowej brytyjskiej w Szkocji. Zobaczyliśmy też z kilku miejsc fantastyczną panoramę miasta.

Wokół Królewskiej Mili

Środkowy odcinek Royal Mile (foto: wnieznane.pl)

Ścisłe centrum Edynburga zrobiło na nas pozytywne wrażenie. Całość utrzymana jest w jednolitym stylu. Co więcej, nawet nowe budynki budowane są tak, by wyglądały na starsze. Wszystko to tworzy bardzo fajny klimat. W krajobraz wpisują się tradycyjne puby. Niestety, im bardziej stylowy (np. z kominkiem pośrodku sali), tym wyższe ceny.

 

Zwiedzanie rozpoczęliśmy od St Giles' Cathedral, czyli Katedry św. Idziego. Wstęp do środka jest bezpłatny, trzeba jedynie uiścić niewielką opłatę za możliwość fotografowania. Warto zwrócić uwagę na witraże czy elementy heraldyki umieszczone w różnych częściach świątyni. Obecny kościół pochodzi z końca XIV w., ale później przeszedł gruntowną renowację. Św. Idzi jest zarazem patronem miasta. Koniecznie trzeba odwiedzić Thistle Chapel, czyli Kaplicę Ostu, nawiązującą do wysokiego rangą szkockiego orderu, dawniej rycerskiego, obecnie państwowego (The Most Ancient and Most Noble Order of the Thistle, pol. Najstarszy i Najszlachetniejszy Order Ostu). Niewielka kaplica została wybudowana w XX w. Są tu niezwykle szczegółowe rzeźby i dekoracyjne sklepienie.

Kaplica Ostu w St. Giles' Cathedral (foto: wnieznane.pl)

W okolicy katedry obejrzeliśmy kilka pomników, m.in. Jamesa Braidwooda czy Adama Smitha oraz Mercat Cross. Jest też Heart of Midlothian - serce, wskazujące miejsce, w którym stał kiedyś budynek Old Tolbooth, gdzie odbywały się sesje sądu, parlamentu szkockiego i okręgu Midlothian. Przez jakiś czas tutaj też mieściło się więzienie. Tuż obok katedry ogladamy Edinburgh City Chambers, czyli budynki stanowiące obecnie siedzibę władz miejskich. Na dziedzińcu za arkadami stoi wpisany na listę zabytków pomnik Alexander and Bucephalus. Wzdluż Royal Mile mieszczą się puby, restauracje, kawiarnie, sklepy czy hotele. Można tu kupić typowe pamiątki, ale też takie, które są charakterystyczne dla Szkocji. Są więc różnego rodzaju wyroby z wełny, w tym z kaszmiru - rękawiczki, szale, czapki, okrycia wierzchnie. Są też skórzane paski, torebki itp. W większości oczywiście w szkocką kratę. Od głównego deptaka odbiega kilka wąziutkich przejść, prowadzących do położonych poniżej ulic, m.in. Old fishmarket close, Anchor close czy Fleshmarket close, która to była jednym z miejsc akcji w książkach Iana Rankina.

 

Spacerując Królewską Milą w dół, wkrótce docieramy do Tron Kirk Market. W zabytkowym budynku mieszczą się stoiska i sklepiki. Dalej jest m.in. John Knox House, The Royal Mile Gallery, Canongate Kirk i wreszcie pałac Holyrood. Do nich jednak dotrzemy później. Podobnie jak do górnej części Royal Mile, prowadzącej do zamku. Tymczasem udajemy się w dół, na Cowgate i Grassmarket. Kilka minut spaceru wąskim zaułkiem i jesteśmy na miejscu. Otoczenie wyraźnie się zmienia. Nie ma tu wielu turystów. Są za to budynki mieszkalne, pojedyncze bary czy hoteliki. Mijamy The Magdalen Chapel. to kaplica zbudowana w połowie XVI w. Kawałęk dalej jest rondo - jedna droga prowadzi w stronę Muzeum Narodowego Szkocji (wstęp bezpłatny) i Greyfriars Kirkyard. Druga - na Grassmarket i do podnóża zamku. Wybieramy tę pierwszą trasę.

Greyfriars Kirkyard

Greyfriars Bobby (foto: wnieznane.pl)

Najpierw wchodzimy na teren cmentarza Greyfriars Kirkyard. Cmentarz funkcjonuje od końca XVI w. Znajdują się tu groby wielu wybitnych mieszkańców miasta. Jego nazwa, jak i zresztą pobliskiego kościoła, pochodzi od Franciszkanów. Cmentarz jest powiązany z historią Bobby'ego - psa, który strzegł wiernie grobu swojego pana przez 13 lat. Naprzeciw bramy cmentarza można zresztą zobaczyć pomnik słynnego psa. Co ciekawe, mimo położenia w centrum miasta, jest tutaj bardzo cicho i spokojnie. Kościół Greyfriars pochodzi z XVI w.

Grassmarket

Po krótkim odpoczynku ruszamy dalej. Przed nami Grassmarket.

Grassmarket (foto: wnieznane.pl)

Odbiega od niej Victoria Street, przy której mieści się niezliczona liczba restauracji, barów i sklepów. Można też tędy szybko wrócić na Królewską Milę. My jednak skręcamy w lewo. Mijamy klimatyczne puby, by wkrótce dotrzeć do skały, na której zbudowano zamek. Stąd można po schodach dostać się na górę lub obejść skałę i zamek dołem. Idziemy dołem, bo naszym celem są ogrody przy Princes Street. Trasa nie jest zbyt ciekawa, a po zmroku pewnie nawet nieprzyjemna. Przechodzimy tunelem pod torami kolejowymi, mijając z lewej strony wielku, kilkupoziomowy parking. Wkrótce pojawia się wejście do ogrodów. Spacer tędy to już sama przyjemność. Tym bardziej, że pogoda okazała się nadzwyczaj dobra. Co i rusz zerkamy na położony wysoko na górze zamek. Sprawia naprawdę imponujące wrażenie.

Princes Street Gardens

Relaks w Princes Street Gardens (foto: wnieznane.pl)

Szybko docieramy do ogrodów na Princes Street. To bardzo fajne miejsce, oddzielające Stare Miasto od równie zatłoczonego nowego miasta. To nie tylko park z pięknymi kwiatami i krzewami. Są tu pomniki, scena i mnóstwo ławek, choć sporo osób, korzystając z przerwy na lunch, wybiera trawę. Mijamy kościół św. Cuthberta i Ross Fountain, która niestety akurat była nieczynna i ogrodzina brzydkim metalowym płotem, psując nam pomysł na ciekawe zdjęcie. Park położony jest w dole, ale na górym poziomie znajdują się pomniki, a wśród nich pomnik niedźwiedzia Wojtka z żołnierzem, a także inne, np. upamiętniające poległych w czasie wojen. Warto tu zajrzeć nie tylko po to, by odpocząć od tłumy i zgiełku miasta, ale także, by zobaczyć zamek i wzgórze zamkowe w całej okazałości. Co ciekawe, niemal wszystkie stojące w centrum ławki mają tabliczki z nazwiskami ich fundatorów lub słynnych mieszkańców Edynburga. W drugim końcu ogrodów, przy monumentalnych budynkach Royal Scottish Academy i Galerii Narodowej, jest liczący 100 lat słynny kwiatowy zegar. Kiedy przyjechaliśmy, akurat trwały prace przy nasadzeniach, ale kolejnego dnia zegar był już gotowy. Do jego przygotowania używa się tysięcy sadzonek, a każdego roku kompozycja wygląda inaczej.

Princes Street

Princes Street to główna ulica nowego miasta. O każdej porze jest tu niezwykle tłoczno i gwarno. Ludzie spieszą do okolicznych sklepów czy kawiarni lub biur, tędy też przejeżdża tramwaj kursujący na pobliskie lotnisko i odjeżdżają autobusy we wszystkich kierunkach. Nie brakuje też imponujących budowli, z których wyróżnia się Scott Monument. Można wejść na taras widokowy pomnika i podziwiać wspanialą panoramę miasta i okolic. Wystarczy przejść jeszcze kawałek dalej, by zobaczyć kamienice i zwartą zabudowę starego miasta. Naprawdę robi wrażenie!

Holyrood

Do wieczora jeszcze daleko, więc korzystając z pięknej pogody, udaliśmy się do pałacu Holyrood.

Pałac Holyrood (foto: wnieznane.pl)

Można tam dojść pieszo, ale trzeba przejść przez całą Królewską Milę. Jedziemy więc autobusem. Podróżowanie środkami komunikacji w Edynburgu to sama przyjemność. W autobusach jest czysto, są nawet specjalne pojemniki, gdzie można odłożyć przeczytaną prasę do ponownego użycia dla innych osób. Komunikacja jest raczej punktualna, kierowcy nie odjeżdżają sprzed nosa i są naprawdę cierpliwi. A cała procedura wsiadania trwa długo, bo drzwi są jedne (poza nielicznymi wyjątkami) i każdy przy wejściu musi okazać bilet lub aktywować kartę. Nie ma też przepychanek przy wejściu - na przystanku ustawia się gęsiego - jeden za drugim. Kolejna rzecz, której w Polsce nie ma, a która wydaje się naprawdę sympatyczna i nam się spodobała, to dziękowanie kierowcy. Każdy bez wyjątku przy wysiadaniu dziękuje lub mówi kilka miłych słów. A co ciekawsze, kierowcy odpowiadają... każdemu :)

 

Wracając jednak do Holyrood. Pałac jest oficjalną rezydencją brytyjskich monarchów w Szkocji. Część pomieszczeń udostępniono do zwiedzania. W pałacu od XVI w. zamieszkiwali królowie Szkocji. Każdego lata brytyjska królowa spędza w rezydencji tydzień. Obecną formę pałac przybrał w XVIII w. Turyści mogą oglądać apartamenty z XVI i XVII w., ale nie prywatne pokoje królowej. Wnętrze jest bogate i zdecydowanie warto je zobaczyć. Nie można tu robić zdjęć, ale w otaczających pałac ogrodach już jak najbardziej. Do pałacu przylegają malownicze ruiny dawnego opactwa Holyrood Abbey, które zbudowano w XII w.

Arthur's Seat

Tuż obok pałacu znajduje się budynek szkockiego parlamentu i muzeum Dynamic Earth.

Wzgórze Arthur's Seat (foto: wnieznane.pl)

Przy nich - miejsce nazywane Arthur's Seat. To imponujące wzgórze, położone zaledwie 1,6 km od zamku. Ma 250 m wysokości i stanowi popularne miejsce spacerowe. Z góry rozpościera się fantastyczny widok na miasto. Podobno nazwa pochodzi od króla Artura i związanych z nim legend. Zastanawialiśmy się nad wejściem na górę, ale burczenie w brzuchach przypominało nam uparcie, że pora obiadu dawno minęła :) Dodatkowo, słońce zdążyło już się przesunąć, przez co widok na miasto nie był w tym momencie szczególnie atrakcyjny. To przeważyło i ruszyliśmy z powrotem do centrum, by spróbować lokalnej kuchni.

Szczerze mówiąc, dla nas kuchnia brytyjska jest niezbyt atrakcyjna. Mało warzyw, tłusto i zawsze z frytkami... Mniej więcej do tego się ona sprowadza. Z braku jakiegoś specjalnego wyboru w interesującym nas przedziale cenowym, zdecydowaliśmy się na rzekomo najlepsze burgery w mieście i lokalne piwo. Okazały się naprawdę smaczne i do tego duże.

Canongate Kirkyard

Canongate Kirkyard (foto: wnieznane.pl)

Pod koniec dnia postanowiliśmy zobaczyć jeszcze wspomniany wcześniej Canongate Kirkyard i Canongate Kirk. Kościół zbudowano pod koniec XVII w. Wcześniej mieszkańcy tej części miasta korzystali z Opactwa Holyrood. W XIX w. kościół został gruntownie przebudowany. Otaczający świątynię niewielki cmentarz jest miejscem spoczynku ważnych obywateli Edynburga, w tym znanego ekonomisty Adama Smitha.

Calton Hill

Widok na Edynburg z Calton Hill (foto: wnieznane.pl)

Poranek to najlepsza pora, by z perspektywy Calton Hill podziwiać panoramę miasta. Tak też zrobiliśmy. Podejście na wzgórze nie sprawia trudności, ale jest dosyć strome i męczące. Znajdujące się tu budynki zostały wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Są tu również pomniki, m.in. National Monument of Scotland, pomnik Nelsons Monument czy Scottish Parliament. Postanowiliśmy wspiąć się na Nelsons Monument i z jeszcze wyższej perspektywy obejrzeć to fantastyczne miasto. Dosłownie kawałeczek dalej widać morze.

Zamek w Edynburgu

Później udaliśmy się w stronę zamku.

Zamek w Edynburgu (foto: wnieznane.pl)

Został nam jeszcze do zobaczenia kawałeczek Królewskiej Mili. Turaj znajduje się kilka ciekawych budynków, m.in. muzeum whiskey czy Camera Obscura - wystawa przedstawiająca świat iluzji. Wśród innych wyróżnia się The Hub. W zabytkowym budynku, do złudzenia przypominającym kościół, odbywają się różnego rodzaju imprezy - wesela, konferencje itp. Miał być to kościół - stąd charakterystyczna bryła - ale nigdy nim nie został.

 

Zamek w Edynburgu zajmuje sporą powierzchnię i jest doskonale zachowany. Z góry rozpościera się piękny widok na miasto i okolicę. Wzgórze to było zasiedlone już w epokach brązu i żelaza. Budowla ma za sobą wielowiekową historię. Wstęp może nie jest zbyt tani, ale warto tu zajrzeć. Zresztą zamek jest najczęściej odwiedzaną atrakcją historyczną w całej Szkocji. Każdego roku na esplanadzie przed zamkiem odbywa się festiwal militarny Edinburgh Military Tatoo. Kiedy odwiedziliśmy Edynburg, trwała właśnie budowa wielkich trybun na to wydarzenie.

Wielka Sala zamkowa (foto: wnieznane.pl)

Wzgórze zamkowe (Castle Rock) ma 130 m wysokości. Zamek jest jedną z najpotężniejszych fortec w Wielkiej Brytanii. Większa część budowli pochodzi z XVI w. Jeśli chodzi o budynki, najstarszym w całym Edynburgu jest położona na terenie zamku Kaplica św. Małgorzaty z XII w. Co ciekawe, na terenie fortecy nadal funkcjonuje garnizon wojskowy. Mozna tu zobaczyć dawne więzenie, komnaty królewskie, salę pamięci żołnierzy poległych na różnych frontach, a także skarbiec królewski z klejnotami koronacyjnymi. Na zewnątrz  stoją armaty, ze słynnym działem 1 o'clock, z którego każdego dnia o godzinie 13 oddawany jest wystrzał. Towarzyszy mu cała ceremonia, którą mieliśmy okazję obejrzeć na żywo. Chociaż nie jesteśmy amatorami militariów, zamek w Edynburgu bardzo nam się spodobał.

Skąpstwo, rude włosy, kilty i szkocka krata

Z czym się kojarzy Szkocja? Z kiltem, szkocką kratą, rudymi włosami i oczywiście skąpstwem - takie odpowiedzi padają najczęściej. A jak jest naprawdę?

Szkockie kilty, szkocka krata (foto: wnieznane.pl)

Szkocką kratę faktycznie można zobaczyć na ulicach. Pewnie na wsi nawet częściej niż w dużym mieście. Z kolei kilty i tradycyjne dodatki w Edynburgu można obejrzeć głównie w sklepach z pamiątkami :) Czasami tradycyjne stroje noszą pracownicy hoteli czy muzeów, no i oczywiście mężczyźni, grający na ulicach na dudach. Tych jest całkiem sporo, a że dźwięk dud jest donośny, towarzyszył nam praktycznie przez cały pobyt w Edynburgu. Odsetek rudowłosych w Szkocji jest całkiem spory, ale nie przebija tego w Irlandii :) A co do skąpstwa... my go nie doświadczyliśmy. Miejscowi są naprawdę mili i życzliwi. Czasami jedynie nie da się w ogóle zrozumieć, co mówią, ale raczej wtedy, gdy sami tego nie chcą... :)
Co więcej, sporo z atrakcji jest dostępnych bezpłatnie. A skoro już o pieniądzach mowa, warto wiedzieć, że Szkocja posiada własną walutę, której nie tylko nie da się zakupić w Polsce, ale przede wszystkim nie da się sprzedać. Równolegle można płacić funtami szterlingami, czyli "zwykłymi" funtami, więc jeśli została nam jakaś szkocka waluta, najlepiej wydać ją przed powrotem do kraju lub... zachować na kolejną podróż do Szkocji :)

 

czerwiec 2016 r.




Jeśli dotarliście aż do tego miejsca - dziękujemy za poświęcony czas! :-) Jeżeli macie go trochę więcej i zastanawiacie się gdzie pojechać... zapraszamy do przeczytania relacji i objerzenia zdjęć z innych naszych wypraw:
Segowia •  Czarnogóra •  Rzym i Watykan •  Sewilla •  Beauvais •  Peloponez •  Katalonia •  Irlandia •  Gozo •  Rodos •  Mediolan •  Gibraltar •  Brno •  Fethiye i Oludeniz •  Mykonos •  Wiedeń •  Barcelona •  Brugia •  Malta •  Ateny •  Piza •  Argentyna •  Fatima •  Bergamo •  Cypr •  Florencja •  Wilno i Troki •  Paryż •  Stambuł •  Dublin •  Liverpool •  Kopenhaga •  Palanga i Lipawa •  Algarve •  Praga •  Włochy Północne •  Kadyks •  Zakynthos •  Santorini •  Bodrum •  Chorwacja •  Jerez de la Frontera •  Chopok •  Wenecja •  Wyspy Kanaryjskie •  Toledo •  Thassos •  Andaluzja •  Ronda •  Budapeszt •  Korfu •  Bruksela •  Lizbona •  Costa de la Luz •  Londyn •  Kreta •  Kordoba •  Bretania •  Gandawa •  Saloniki •  Haarlem •  Kijów •  Chalkidiki •  Madryt •  Alicante •  Trondheim •  Buenos Aires •  Kusadasi •  Bratysława •  Salzburg
  Edynburg - pogoda:
Dziś, 12 grudnia 2017
+4°  / -6°
Całkowite zachmurzenie

wiatr: SW 21 km/h
ciśnienie: 1000 hPa
wilgotność: 86%
zachmurzenie: 100%
opady: 0.0 mm/h

Środa, 13 grudnia 2017
+5° C    /  +2° C
Lekkie opady deszczu ze śniegiem
wiatr: WSW 28 km/h
opady: 0.2 mm/h

Czwartek, 14 grudnia 2017
+4° C    /  -5° C
Częściowe zachmurzenie
wiatr: SW 14 km/h
opady: 0.0 mm/h

Piątek, 15 grudnia 2017
+5° C    /  +0° C
Lekka mżawka
wiatr: NW 18 km/h
opady: 0.2 mm/h

Sobota, 16 grudnia 2017
+3° C    /  -5° C
Częściowe zachmurzenie
wiatr: WSW 12 km/h
opady: 0.0 mm/h