ocena miejsc: 4.7 / 44
  •  

Francuska elegancja



odwróć kolory tekstu i tła

Do Paryża właściwie nie planowaliśmy jechać, ale gdy pojawiły się tanie bilety lotnicze, uznaliśmy, że trzeba zaryzykować i sprawdzić, jak naprawdę jest z tym miastem. Większość opinii, jakie do nas docierały, było niekoniecznie pozytywnych. Niewiele tam ciekawych rzeczy, jest brudno, niebezpiecznie - przekonywali znajomi i nieznajomi w internecie. Jechaliśmy więc z nastawieniem raczej ostrożnym - co będzie, to będzie. Najwyżej nam się nie spodoba. Nie pomagały pojawiające się przed wyjazdem coraz to nowe problemy - a to okazało się, że noclegi są bardzo drogie i trzeba szukać czegoś na obrzeżach miasta, co powoduje dłuższy czas dojazdu do centrum, a to wyszło, że nie dojedziemy komunikacją miejską do busa na lotnisko, bo tak rano metro nie jeździ, a to znów nie mogliśmy zabrać ze sobą wózka dla dziecka, bo mocno podniosłoby to koszt podróży... Ciężko znaleźć jakiekolwiek informacje o zasadach przewozu dzieci w paryskiej komunikacji, o wózku nie wspominając, a na dodatek pojawiające się z dnia na dzień coraz gorsze prognozy pogody, kiedy w Polsce miało być ciepło i słonecznie, mocno psuły nam humory. Najciekawsze jest jednak to, że kupując jesienią bilety na kwiecień nie mieliśmy zupełnie pojęcia, że nasz wyjazd wypada w Wielkanoc. Święta = zamknięte sklepy,  czyli kolejny problem do rozwiązania. 

Tymczasem okazało się, że nie taki diabeł straszny! Mimo różnych przeciwności, wyjazd zaliczamy do udanych, a Paryż naprawdę nas zachwycił.

Wieża Eiffla o zachodzie słońca. (foto: wnieznane.pl)

Gdzie się zatrzymaliśmy?

Gdzie nocować podczas podróży do Paryża? To trudne pytanie i wiele zależy od budżetu, jakim się dysponuje. Jedno trzeba przyznać - stolica Francji to drogie miasto. Noclegi w centrum osiągają horrendalne ceny, a najkorzystniejsze oferty znikają z systemów rezerwacyjnych kilka miesięcy przed wybraną datą. Rozwiązaniem jest nocleg na obrzeżach czy poza granicami miasta, ale trzeba się wówczas liczyć z dłuższym czasem dojazdu do centrum. 

 

My wybraliśmy apartament z kuchnią w miejscowości Pantin. 30-minutowy dojazd do miasta nie stanowił dla nas problemu, za to w okolicy znajduje się kilka większych sklepów, a możliwość samodzielnego przygotowania posiłku w przypadku wyjazdu z dzieckiem to niewątpliwy atut. 

Pierwsze spotkanie z Paryżem

Od razu po przylocie pojawiły się kolejne problemy - nasza walizka wyjechała na taśmę otwarta. Nerwowo zerkaliśmy więc, czy nie zginęło nic ważnego. Za chwilę czekało nas półtorej godziny jazdy busem z oddalonego o 90 km lotniska Beauvais-Tille i jest! Oto on - słynny Paryż.

Widok na Pola Elizejskie i Łuk Triumfalny w oddali. (foto: wnieznane.pl)

Przywitały nas chmury, chłód i wiatr - trudno, nie można mieć wszystkiego... Kolejka do jedynego automatu biletowego zdaje się wcale nie zmniejszać. Nudne oczekiwanie na naszą kolej umila spotkanie Ukraińca, który co prawda mieszka w Paryżu, ale... nie umie kupić biletu :). I tym oto sposobem poprosił nas o pomoc płynną polszczyzną! Okazało się, że na swoją kartę może naładować bilet obowiązujący dopiero od poniedziałku, a że była sobota, musiał zakupić bilety jednorazowe. 

Po dłuższej chwili, trochę już zmęczeni, wsiedliśmy do metra. Niestety, nie cieszyliśmy się zbyt długo, bo ze względu na prowadzone przez święta prace, kolej kończyła bieg na następnej stacji. Z ruchu wyłączone zostały wszystkie centralne stacje głównej linii metra, przebiegającej przy najważniejszych miejscach - Łuku Triumfalnym, Luwrze, Polach Elizejskich. Tym samym zamiast jednej przesiadki z apartamentu do centrum, mieliśmy po dwie, albo trzeba było kombinować z innymi liniami i dalej iść pieszo. Jak pech, to pech. 

W Paryżu z małym dzieckiem

Szybka kalkulacja wykazała, że bardziej nam się opłaca kupić zwykły wózek dziecięcy za 30 euro z Auchan niż dopłacać 260 zł za jego przewóz (Wizzairem) z Polski. Jak się okazało, sklep znajdujący się niedaleko naszego hotelu, w niczym nie przypominał hipermarketów, jakie znamy z Polski i mimo informacji na stronie internetowej o dostępnym asortymencie, wózków dziecięcych w nim nie było. Musieliśmy więc zweryfikować swoje plany zwiedzaniowe. Byliśmy trochę zawiedzeni, ale wyszło na to, że niesłusznie. Wózek w Paryżu byłby jedynie problemem. Ani metro, ani chodniki nie są przystosowane do poruszania się z wózkiem. Rzadkim widokiem w metrze są ruchome schody (jeżeli już, to są tylko na jednym poziomie i zawsze w górę), a wind nie ma właściwie wcale. Perony są wąskie, podobnie jak korytarze i schody, a ludzi zawsze jest dużo, nie wspominając o tym, że taszczenie i dziecka, i wózka, i nierzadko innych rzeczy przez kilka poziomów schodów do przyjemnych nie należy. Denerwującą manierą miejscowych jest czekanie z wyjściem z wagonu do ostatniej chwili - wstają i przepychają się do wyjścia dopiero, gdy otworzą się drzwi, co powoduje czasem nerwowe sytuacje, zwłaszcza, gdy tłumek ludzi wchodzi już do wagonu. Nierzadko ścisk jest taki, że ciężko w ogóle się ruszyć, więc podróżowanie z wózkiem stanowi nie lada wyzwanie. Na każdym kroku widać zresztą, że i miejscowi tego unikają. Wózków w metrze jest mało, częściej można je spotkać w autobusach. Jeśli jesteście przyzwyczajeni do polskiego zwyczaju ustępowania miejsca osobom starszym, z dziećmi czy kobietom w ciąży, w Paryżu nie liczcie na takie przywileje. Od drzwi trwa wyścig - kto pierwszy, ten lepszy! Zdarza się, że ktoś ustąpi miejsca jedynie małym dzieciom, a i to nie zawsze. 

Paryskie metro (foto: wnieznane.pl)

Pozytywne jest to, że dziecko do lat 4 nie potrzebuje biletu na komunikację miejską, ani płatnego, ani bezpłatnego. Wózki dziecięte także przewozi się bezpłatnie, bez żadnego potwierdzenia. 

Co zwiedziliśmy?

Trudno w 3 dni zwiedzić Paryż i powiedzieć, że zobaczyło się wszystko. Nie ma na to żadnych szans. Można wybrać zwiedzanie tematyczne - np. muzea, galerie albo pałace i ogrody czy też punkty widokowe, place, mosty, a może same kościoły... lub zobaczyć wszystkiego po trochu. Takie rozwiązanie odpowiada nam najbardziej, a konkretny plan zwiedzania krystalizował się na bieżąco. 

Arc de Triomphe, Champs Elysees, Pont Alexandre III

Na pierwszy dzień zaplanowaliśmy ponad dwukilometrowy spacer Polami Elizejskimi do Luwru. Razem z tłumem podążyliśmy więc w kierunku Łuku Triumfalnego. Jeszcze się nie zdarzyło, byśmy zwiedzali miasto, w którym nic nie jest aktualnie remontowane. W Paryżu było podobnie. W czasie naszego pobytu trwał remont Łuku Triumfalnego. Na szczęście jest on przeprowadzany sensownie - rusztowanie stoi tylko z jednej strony, a po jej odnowieniu przestawiane jest dalej. Jak się okazało, zamknięta była również część tarasu widokowego w stronę La Defense. Na górze nie można korzystać ze statywu, więc zrobienie ciekawego zdjęcia po zachodzie słońca jest dosyć trudne. Mimo to, któregoś wieczoru wspinamy się po ponad 300 spiralnie ułożonych schodach, by zobaczyć miasto z tego miejsca. 

Rozświetlona Wieża Eiffla nocą widziana z Łuku Triumfalnego (foto: wnieznane.pl)

W asyście siąpiącego deszczu ruszamy wzdłuż Pól Elizejskich. Początkowy odcinek jest mało ciekawy i spokojnie przejeżdżamy go autobusem. Mijamy sklepy, teatry, kawiarnie. Dalej zaczynają się ogrody i alejki w otoczeniu drzew. Klimat we Francji jest nieco łagodniejszy niż w Polsce, nie mogą więc dziwić kwitnące w połowie kwietnia białe i czerwone kasztanowce, a także bzy i różne inne krzewy i kwiaty, które u nas cieszą oko późną wiosną i latem. 

Kawałek dalej stoją imponujące pałace - Grand Palais, Palais de la Decouverte i Petit Palais, w których mieszczą się muzea i galerie sztuki. Mijamy je i kierujemy w stronę Sekwany. Przed nami elegancki Pont Alexandre III z widokiem na Les Invalides po drugiej stronie rzeki. Tutaj zatrzymujemy się na nieco dłużej. Nie tylko my, bo w każdej chwili w pobliżu widzimy 3-4 młode pary, które biorą udział w ślubnych sesjach foto. Jak zawsze, wzbudzają duże zainteresowanie turystów. Tutaj też napotykamy na charakterystyczne znaki drogowe z Wieżą Eiffla

Place de la Concorde, Jardin des Tuileries, Arc de Triomphe du Carrousel, Luwr

Wkrótce dochodzimy do rozległego Place de la Concorde z egipskim obeliskiem na środku. Zza drzew wyłania się Wieża Eiffla, a za plecami mamy w oddali Łuk Triumfalny. Niestety, efektowne fontanny są nieczynne. Mijamy stojące przy placu wyścigowe porsche - krótka przejażdżka tymi autami kosztuje bagatela 89 euro. Dziękujemy, nie skorzystamy. Przez ozdobną bramę wchodzimy więc do Ogrodów Tuileries. Dużo niskich drzew, plac zabaw dla dzieci, karuzele, liczne rzeźby, stawy z fontannami i mnóstwo kwiatów - to wszystko ukazuje się naszym oczom. Przy wodzie stoją fotele, gdzie można odpocząć. 

Karuzele dla dzieci można zresztą znaleźć w wielu miejscach Paryża, np. na Place de Ville czy u podnóża Wieży Eiffla

Nad drzewami widać okoliczne zabudowania, a wkrótce pojawiają się też bogato zdobione skrzydła Luwru. Po chwili wychodzimy na wysypany żwirkiem plac, którego centralnym punktem jest drugi z paryskich łuków - Arc de Triomphe du Carrousel. Jest nieco mniejszy niż ten na placu de Gaulle'a, ale również ozdobiony płaskorzeźbami i wykończony różowym kamieniem. Przed nami duży plac i charakterystyczne szklane piramidy. Dotarliśmy do Luwru! Budynek jest tak wielki, że przez jego skrzydła poprowadzono ulice. Z dużym zaciekawieniem obserwujemy  jak przez niewielki przejazd wjeżdżają na plac turystyczne autokary. 

Luwr (foto: wnieznane.pl)

To miejsce oblężone jest przez handlarzy ulicznych, którzy oferują miniaturowe Wieże Eiffla. Okazuje się, że ceny są dużo niższe niż w sklepikach, a jakość oferowanych miniatur podobna. Po dobrych negocjacjach można nabyć 1 dużą i 5 małych wież za 5 euro, a przy okazji dowiedzieć się, że niektórzy z czarnoskórych sprzedawców nieźle posługują się językiem polskim. 

 

Zbliża się wieczór, więc zachodzimy jeszcze na chwilę w okolice Palais Royal. Rezygnujemy jednak z wejścia na dziedziniec i do pałacowych ogrodów. Może innym razem? Zmierzamy do hotelu, by po kolacji się rozdzielić. Jedno z nas zostaje z dzieckiem, a pozostała dwójka rusza na nocne zwiedzanie Paryża. 

Katedra Notre Dame, Tour Saint-Jacques, Saint-Michel

Noc zapada późno - po godz. 21. Zdążymy więc zobaczyć jeszcze kilka miejsc. Efektownie prezentuje się paryski ratusz - Hotel de Ville. Zerkamy też na ukrytą w niewielkim ogrodzie Tour Saint-Jacques. Stąd już dosłownie kilka kroków do Sekwany i Katedry Notre Dame. Wejście do środka kościoła okazuje się niemożliwe, bo ze względu na Wielkanoc zaplanowano płatny koncert. Kolejka oczekujących na wejście przeraża...

Zawijająca kilka razy kolejka do Katedry Notre Dame (foto: wnieznane.pl)

Na wieże też nie wchodzimy, bo trwa remont i część galerii nie jest dostępna. Uznajemy, że trochę szkoda pieniędzy i idziemy dalej. Z drugiej strony rzeki wita nas plac, bulwar i fontanna św. Michała. Chwilę spędzamy w tym klimatycznym miejscu, by wkrótce ruszyć dalej w miasto. Niedaleko znajdują się Sainte Chapelle i Conciergerie, ale bliżej przyjrzymy im się innego dnia. Jedziemy jeszcze zrobić nocne zdjęcia z Łuku Triumfalnego i pora wracać do hotelu.

Centrum Georges Pompidou, Fontanna Igor Stravinsky, Fontanna des Innocentes

Rankiem przywitało nas słońce, więc plan na ten dzień zapowiadał się ambitnie. W Polsce właśnie zasiadano do świątecznego śniadania, ale w Paryżu właściwie nie było widać, że jest Wielkanoc. Oczywiście, w kościołach odbywają się świąteczne nabożeństwa czy też organizowane są okolicznościowe koncerty, ale tylko pojedyncze sklepy mają świąteczne ozdoby. Wszystko jest otwarte - sklepy, restauracje, zabytki i muzea. Komunikacja jeździ według normalnego rozkładu.

 

Dojeżdżamy do Centrum Georges Pompidou, przy którym już ustawia się kolejka do wejścia. Obok znajduje się fontanna Igor Stravinsky. Kolorowe figury obracają się i tryskają wodą. Przy modernistycznym placyku kryje się boczna ściana XVI-wiecznego kościoła św. Mederyka (Saint-Merri), nazywanego Małą Notre Dame ze względu na podobny układ wnętrza. Także tutaj na fasadzie zobaczyć można charakterystyczne gargulce. 

Wąskimi, klimatycznymi uliczkami idziemy do Fontanny Niewiniątek, jedynej ocalałej renesansowej fontanny w Paryżu. Mijamy budki, gdzie za kilka euro można kupić gigantyczne hot-dogi lub bagietki. Fontanna prezentuje się ciekawie, ale osłonięta jest drzewami. Z daleka słychać już szumiącą wodę. Za nią znajduje się centrum handlowe les Halles. Hale targowe mają nowoczesne kształty, zbudowane są z metalu i szkła. Pasaże otacza nowoczesny plac i skwer, a całości dopełnia piękny gotycki i barokowy kościół św. Eustachego. Zamiast tego wszystkiego widzimy jednak rusztowania, dźwigi, blaszane ogrodzenie i tablicę z informacją, że hale są w przebudowie. 

Conciergerie, Place du Chatelet, Pont Neuf, Pont des Arts

W kilka minut docieramy do rzeki. Naszym oczom ukazuje się skąpana w słońcu Sekwana, imponujący budynek Conciergerie i Pont Neuf (Nowy Most), wbrew nazwie, najstarszy w mieście. Wzdłuż rzeki ciągną się deptaki ze straganami, gdzie można kupić wszystko - stare książki, gazety, albumy, obrazki, kłódki czy inne oryginale pamiątki - pudełeczka, puzderka, lusterka itp. Za plecami mamy zbudowany w 1808 r. Place du Chatelet, na którego środku stoi Fontaine du Palmier, przedstawiająca symbole zwycięstw napoleońskich.

Pont des Arts - zakochani, kłódki i obrazy lokalnych artystów. (foto: wnieznane.pl)

Wzdłuż Sekwany, zamkniętą w niedzielę dla ruchu kołowego drogą, dochodzimy do Pont des Arts. Słynny most obwieszony jest kłódkami tak szczelnie, że kolejne przyczepiane są nie do barierki, tylko do innych kłódek. Kto nie wziął kłódki ze sobą, może zakupić na miejscu, a w ramach ceny skorzystać z markera. Cena? 4-6 euro. 

Drewnianym mostem przechodzimy na drugi brzeg rzeki, gdzie znajdują się przyjazne dla oka budynki Instytutu Francuskiego i biblioteki. Zmierzamy w stronę Pont du Carrousel, za którym widać zabudowania Luwru

Pola Marsowe, Wieża Eiffla, Place de Varsovie, Trocadero

Naszym kolejnym celem są Pola Marsowe i Wieża Eiffla. Metro nie jeździ, więc wsiadamy do autobusu, co okazuje się strzałem w "10". Wolno przemierzamy wąskie uliczki i urocze zakątki, do których nie zaglądają turyści. Jest niedziela, świeci słońce, więc ogrody przeżywają istne oblężenie. Ludzie wypoczywają na trawie, organizują pikniki, piją wino i szampana lub... śpią. Łudzimy się nadzieją, że mimo braku wcześniejszej rezerwacji, uda się zakupić bilety na wieżę, ale kolejki są tak duże, że szybko rezygnujemy. Właściwie możemy winić tylko siebie, bo celowo nie kupiliśmy wcześniej biletów ze względu na niepewną pogodę. Trochę szkoda, bo jest naprawdę ładnie.

Wieża Eiffla (foto: wnieznane.pl)

Postanawiamy chwilę odpocząć na trawie i coś zjeść, ale nie ma tu żadnych sklepików czy budek z jedzeniem i piciem. Dopiero przy samej rzece natrafiamy na budkę z bułkami i naleśnikami. Trzeba przyznać, że w Paryżu zieleni i parków nie brakuje, ale w zasadzie wszystkie mają jedną wadę - alejki wysypane żwirkiem pomieszanym z piaskiem. Kiedy jest sucho, pył wzbija się w powietrze powodując kichanie i kaszel, a dodatkowo strasznie brudzi, przede wszystkim buty czy odkryte stopy. Po czym poznać w Paryżu turystę? Po zakurzonych butach! :)

 

Wracając do wieży... ona także przechodzi remont. Na szczęście rusztowania i ogrodzenie stoją tylko wewnątrz wieży. Konstrukcja ładniej prezentuje się po zmroku, ale niezależnie czy się komuś podoba, czy nie, jej rozmiary robią wrażenie. Trudno sobie wyobrazić panoramę miasta bez niej, a przecież w pierwotnym założeniu miała po 20 latach zostać rozebrana. 

 

Wystarczy przejść przez most i ulicę, by znaleźć się na Place de Varsovie (Placu Warszawskim). Znajduje się tu ogromna fontanna, działająca w róźnych cyklach powtarzanych co godzinę. Szczególnym zainteresowaniem cieszy się silny strumień wodny skierowany z działek, ale nierzadko zanim ktoś zdąży się ustawić do zdjęcia, już go nie ma. Spieszcie się - kolejny dopiero za godzinę!

Place de Varsovie (foto: wnieznane.pl)

Wśród drzew wchodzimy pod górę, by za chwilę po schodach wspiąć się na Trocadero. Pomiędzy skrzydłami Palais de Chaillot znajduje się plac, wypełniony szczelnie turystami, chcącymi podziwiać położone w dole fontanny i oczywiście wieżę. To właśnie stąd można zrobić zdjęcie, na którym "trzyma się w rękach" wieżę. 

 

Robi się późno, więc znów się rozdzielamy. Wybrańcy mają przed sobą jeszcze kilka godzin zwiedzania.

Bastylia, Les Invalides, Opera Garnier i Wielkie Bulwary, La Madeleine, Place Vendome

Najpierw skierowaliśmy się na Plac Bastylii. Po słynnym więzieniu nie ma już niestety śladu. Zmierzamy więc w stronę Les Invalides. Po drodze napotykamy na czyjś dom - rozbity na chodniku namiot, obok dwa wyschnięte kwiatki i miski dla psa. Na szczęście w centrum miasta nie jest to częsty widok. Z jednej strony brukowanego placu znajduje się wejście do wojskowych muzeów, tu też są wystawione działa z czasów napoleońskich. Obchodzimy budynki dookoła - z drugiej strony stoi katedra ze wspaniałą złotą kopułą i ogromnymi złotymi drzwiami. W tym kościele znajduje się grób Napoleona.

Bogato zdobiony budynek paryskiej opery. (foto: wnieznane.pl)

Jedziemy w stronę Opery i Wielkich Bulwarów. Grands Boulevards to szerokie, proste aleje, zbiegające się w okolicach Opery. Wysadzane drzewami aleje pełne są kawiarni i sklepików czy eleganckich butików. Najpierw jednak zwiedzamy kościół de la Madeleine z XVIII w., który wyglądem przypomina Partenon ateński. Później oglądamy słynny Place Vendome. Przy ośmiokątnym placu mieszczą się znane hotele i butiki, a w jego centrum stoi kolumna z postacią Napoleona. 

Duże wrażenie robi Palais Garnier, czyli budynek będący obecnie siedzibą francuskiego baletu narodowego. Jego wnętrze jest niezwykle bogate i można je zwiedzać. 

Sacre Coeur, Montmartre

Wieczorem jedziemy na Montmartre. Na wzgórze, gdzie znajduje się Bazylika Sacre Coeur, można wejść schodami lub wjechać kolejką torową. Na końcowym etapie czeka jeszcze kilka serii schodów, ale widok z góry na miasto rekompensuje wysiłek. Biała bryła kościoła prezentuje się naprawdę ciekawie. Wewnątrz nie można jednak robić zdjęć. 

Zmierzamy do serca dzielnicy, na Place du Tertre. Plac tętni życiem. Mnóstwo tu kawiarni i restauracji. Spacerujący turyści mogą tu zobaczyć artystów wystawiających swoje prace. Chętni mogą zamówić swój portret - oczywiście za odpowiednią opłatą. 

Z placu można iść dalej, w kręte i wąskie uliczki, my postanawiamy zmienić klimat.

Place du Tertre, czyli serce dzielnicy Montmartre. (foto: wnieznane.pl)

 

Place Pigalle, Moulin Rouge

Przenosimy się w zupełnie inne miejsce. Okolice Pigalle i Blanche to centrum nocnego życia. Naprawdę warto przejść tę krótką trasę, by zobaczyć tak duże skupisko nocnych klubów, kabaretów, seks-shopów, a nawet muzeum erotyki. Docieramy do Moulin Rouge - najsłynniejszego paryskiego kabaretu. Cena za obejrzenie show, połączonego ze zjedzeniem posiłku, to ok. 200 euro od osoby. Podobno chętnych nie brakuje... Właściwie gdyby nie charakterystyczny czerwony wiatrak, nie byłoby tu nic do oglądania. W dzień całość prezentuje się średnio. Lepiej jest wieczorem.

Moulin Rogue nocą (foto: wnieznane.pl)

Kto z nas nie zna - przynajmniej ze słyszenia - Placu Pigalle? Musieliśmy więc zobaczyć, jak on wygląda. Właściwie nie ma tu nic ciekawego. Nic a nic, chociaż uroku i specyficznego paryskiego klimatu mu nie można odmówić, szczególnie po zmroku. Nie było też słynnych kasztanów. Te widzieliśmy zresztą tylko raz, gdzieś w centrum, ale też wiosna to nie pora na nie. 

Jardin du Luxembourg, Pantheon, Sorbona

Ostatni dzień pobytu w Paryżu rozpoczęliśmy od Ogrodów Luksemburskich. Mimo siąpiącego deszczu, odwiedzających było całkiem sporo. Ogrody są eleganckie, zadbane - pomiędzy drzwami ukryto liczne posągi. W stojącym na terenie pałacu mieści się muzeum. Warto zobaczyć także Fontannę Medyceuszy

O krok od ogrodów znajduje się sporo ciekawych miesc - Pantheon (aktualne remontowany i zasłonięty rusztowaniami). Świątynia zamieniona została na mauzoleum. Są tu groby m.in. Woltera, Victora Hugo czy Rosseau. Z kopuły rozpościera się piękny widok na miasto. Inne ciekawe miejsce to Sorbona, czyli najsłynniejszy uniwersytet na świecie. 

Hotel de Ville, Sainte Chapelle

Będąc w Paryżu, nie można pominąć Sainte Chapelle. Dwupoziomowa kaplica zachwyca ogromnymi witrażami. Przed wejściem trzeba liczyć się z kolejką oczekujących. Dalej jest kontrola bagażu i... następna kolejka do kasy. W sumie staliśmy prawie godzinę w padającym deszczu. Nie wiem czy wynikało to z niewiedzy, czy z braku zainteresowania oglądanym miejscem, czy z jeszcze innych powodów, ale niektórzy zwiedzający patrzyli jedynie na dolną kaplicę, nie wchodząc w ogóle na górę! A przecież to górny poziom jest ładniejszy i ważniejszy...

Dolna kaplica Sainte Chapelle. (foto: wnieznane.pl)

Tuż obok znajduje się Hotel de Ville. Paryski ratusz prezentuje się efektownie, nawet jeśli jest pochmurno. Tym razem nie udaje nam się uniknąć zakupu biletu na karuzelę dla dziecka. Znacie zwyczaj wrzucania monet do fontann, jakoby miało to spowodować, że do danego miasta jeszcze się wróci? Jeśli będziecie w Paryżu, zauważycie, że tam monet w fontannach nie ma i nie znaczy to wcale, że ten zwyczaj nie jest praktykowany. Co więc dzieje się z pieniędzmi? Odpowiedź jest bardzo prosta i mieliśmy okazję przekonać się o tym na własne oczy. Niezależnie od pogody i temperatury, znajdują się bezdomni lub żebracy, którzy w ubraniu wchodzą do zbiorników i wyławiają wrzucone przez turystów monety. 

Montparnasse

Wybierając restaurację na obiad, doświadczyliśmy kompletnego zagubienia. Jak wybrać spośród lokali usytuowanych jeden obok drugiego? Zdecydowaliśmy się na dwa kryteria - liczba ludzi w środku i dostępność anglojęzycznego menu. Wybór okazał się znakomity. Żadne z nas nie jest entuzjastą typowo francuskich potraw, a lokal oferował posiłki w stylu amerykańskim - burgery, żeberka, potrawy z grilla. Jedzenie było ogromne, a cena standardowa - ok. 20 euro za danie + napój.

Panorama Paryża widziana z Montparnasse (foto: wnieznane.pl)

Po obiedzie pora na obejrzenie panoramy miasta. Decydujemy się na wjazd na Montparnasse. De facto jest to biurowiec, a na jego 56. piętrze zrobiono kawiarnię z przeszklonymi oknami. Cena taka jak na Wieżę Eiffla, kolejki żadnej, a widok równie wspaniały i co ważne, z Wieżą Eiffla w tle. Wjazd na górę zajmuje ponad 30 sekund. Jeśli ktoś ma ochotę, może wejść po schodach na 59. piętro, gdzie zbudowano drewniany, otwarty taras ze szklanymi barierami i szklanym daszkiem. Dookoła znajdują się tablice pokazujące, na co aktualnie się patrzy, a dla wygody robienia zdjęć, w szybach są małe otwory. Można tu posiedzieć, podelektować widokiem czy napić się szampana - lampka to 12-15 euro. 

Place des Vosges, Saint-Paul, Statua Wolności

Drugą część dnia rozpoczęlismy od Place des Vosges. Na każdym kroku widać tu harmonię, symetrię i elegancję. Ogród w stylu francuskim, z czterema symetrycznymi fontannami i żwirowymi ścieżkami otacza 36 niemal identycznych kamienic. Na środku stoi konny pomnik Ludwika XIII.

Jedna z czterech symetrycznych fontann na Place des Vosges. (foto: wnieznane.pl)

Na trawnikach wypoczywają miejscowi, śpią, jedzą, piją, śpiewają. Dookoła bawią się dzieci. Wystarczy wyjść za ogrodzenie, by znaleźć się w niezwykle klimatycznym miejscu. Wąskie ulice, kwiaty i drzewka na stylowych balkonach, małe placyki, sklepiki i restauracje - widać, że to jedna z najstarszych części Paryża. W takiej atmosferze docieramy do kościoła św. Pawła i Ludwika

 

Wybieramy się też na poszukiwanie francuskiej Statuy Wolności. Ta stoi na małej wysepce na Sekwanie, przy moście Mirabeau. Dokładnie za jej plecami znajduje się Wieża Eiffla. Z drugiej strony zbudowano szklane wieżowce, które kojarzą się z nowojorskim Manhattanem. 

Paryż nocą - Wieża Eiffla, Pont Neuf, Luwr

Wracamy jeszcze na Place de Varsovie i Trocadero, gdzie czekamy na zachód słońca. Co chwila sprzedający oferują nam miniaturowe wieże, wodę czy piwo, a po zmroku świecące wieże i lasery. Kiedy wreszcie Wieża Eiffla rozbłyska tysiącami światełek, dookoła rozlega się okrzyk zachwytu. Rzeczywiście - wygląda naprawdę efektownie. 

 

Stąd zmierzamy w stronę mostów na Sekwanie i Luwru. Wieczorem te okolice wyglądają bardzo malowniczo. Spędzamy tu tak dużo czasu, że wracamy do hotelu ostatnim metrem, o czym dowiadujemy się dopiero po wyjściu z pociągu. Nocne zwiedzanie w chłodzie i siąpiącym deszczu okupuję kilkudniowym katarem, ale było warto!

Luwr nocą... (foto: wnieznane.pl)

Żałujemy, że nie udało nam się wejść do Notre Dame, Luwru czy na Wieżę Eiffla, że część zabytków zasłoniły rusztowania, a większość fontann była nieczynna. Jednocześnie mamy motywację, by do Paryża wrócić za jakiś czas. 

 

kwiecień 2014




Jeśli dotarliście aż do tego miejsca - dziękujemy za poświęcony czas! :-) Jeżeli macie go trochę więcej i zastanawiacie się gdzie pojechać... zapraszamy do przeczytania relacji i objerzenia zdjęć z innych naszych wypraw:
Salzburg •  Toledo •  Stambuł •  Madryt •  Gozo •  Buenos Aires •  Bratysława •  Praga •  Bergamo •  Włochy Północne •  Thassos •  Florencja •  Czarnogóra •  Wilno i Troki •  Ateny •  Costa de la Luz •  Malta •  Mykonos •  Budapeszt •  Kopenhaga •  Chalkidiki •  Dublin •  Wenecja •  Kijów •  Bretania •  Barcelona •  Kadyks •  Katalonia •  Lizbona •  Liverpool •  Palanga i Lipawa •  Gandawa •  Jerez de la Frontera •  Gibraltar •  Argentyna •  Segowia •  Saloniki •  Brugia •  Rodos •  Kordoba •  Fatima •  Kusadasi •  Peloponez •  Irlandia •  Wyspy Kanaryjskie •  Zakynthos •  Korfu •  Sewilla •  Chopok •  Fethiye i Oludeniz •  Beauvais •  Trondheim •  Brno •  Algarve •  Mediolan •  Ronda •  Kreta •  Edynburg •  Cypr •  Wiedeń •  Chorwacja •  Bodrum •  Alicante •  Londyn •  Rzym i Watykan •  Piza •  Andaluzja •  Santorini •  Haarlem •  Bruksela
  Paryż - pogoda:
Dziś, 18 listopada 2017
+10°  / +9°
Częściowe zachmurzenie

wiatr: W 10 km/h
ciśnienie: 1025 hPa
wilgotność: 62%
zachmurzenie: 64%
opady: 0.0 mm/h

Niedziela, 19 listopada 2017
+9° C    /  +7° C
Częściowe zachmurzenie
wiatr: NNW 6 km/h
opady: 0.0 mm/h

Poniedziałek, 20 listopada 2017
+11° C    /  +9° C
Miejscami opady deszczu
wiatr: WSW 19 km/h
opady: 0.0 mm/h

Wtorek, 21 listopada 2017
+12° C    /  +5° C
Silne zachmurzenie
wiatr: SW 14 km/h
opady: 0.0 mm/h

Środa, 22 listopada 2017
+13° C    /  +6° C
Słonecznie
wiatr: S 12 km/h
opady: 0.0 mm/h