ocena miejsc: 4.2 / 131
  •  

Pierwsza podróż do Rzymu



odwróć kolory tekstu i tła

Nasza pierwsza wyprawa do Rzymu była krótka, ale niezapomniana. Na zwiedzanie mieliśmy tylko wieczór po przylocie, cały następny dzień i połowę trzeciego dnia. To zdecydowanie zbyt mało, by dokładnie zwiedzić choćby kilka najważniejszych i najciekawszych miejsc w tym pięknym mieście. Tym bardziej, że Rzym zachwyca na każdym kroku. Non stop napotykamy malownicze place z fontannami i pomnikami, typowo włoskie kamienice, zdobione pałace, kościoły czy starożytne ruiny. Znaczną część miejsc warto zobaczyć zarówno dniem, jak i nocą. Widok psują nieco imigranci, których duże grupy sprzedają na ulicach co się da - podróbki torebek, ubrań, parasole, a wieczorami również lasery, których światło demonstrują na bezcennych zabytkach i świecące neonowo zabawki, które potrafią popsuć nawet najlepsze zdjęcie.

Kiedy pojechaliśmy?

Do Rzymu polecieliśmy w połowie października 2012 r. Tym razem wybraliśmy promocyjne bilety linii lotniczych LOT i trzeba przyznać, że komfort podróżowania był znacznie wyższy niż tanimi liniami. 

Temperatura w Rzymie oscylowała w granicach 23 stopni, a nocą spadała do 19-20, dzięki czemu mogliśmy jeszcze przez chwilę zapomnieć o zimnie i grubych ubraniach, jakie o tej porze roku nosi się w Polsce. Październik często w Rzymie jest deszczowy i rzeczywiście podczas naszego pobytu padało. Były nawet 2 burze, ale możemy mówić o bardzo dużym szczęściu, bo akurat nas deszcz omijał.

Gdzie się zatrzymaliśmy?

Zdecydowaliśmy się na nieco lepszy i przy okazji droższy hotel. Ze względu na ograniczony czas pobytu w mieście, bardzo zależało nam na noclegu blisko historycznego centrum, a jednocześnie dworca Termini, skąd odjeżdżają busy na lotnisko. Padło więc na hotel Andreotti, znajdujący się dosłownie 5 minut spacerem od Termini i Piazza della Repubblica. To również doskonałe miejsce wypadowe do Koloseum, a także kilku znanych placów. Bliskość stacji metra i pętli autobusowej pozwala bez większego probelmu dotrzeć do znacznej części interesujących miejsc w mieście. 

Hotel Andreotti, w którym zatrzymaliśmy się podczas pobytu w Rzymie. (foto: wnieznane.pl)

Hotel utrzymany jest w klasycznym stylu. Dysponuje dźwiękoszczelnymi, małymi, ale ładnie urządzonymi, pokojami. Śniadanie w formie bufetu zadowoli każdego. Uwagę zwraca zabytkowa winda, a także kryształowe żyrandole. Hotel oferuje bezpłatne przechowanie bagażu, można również na wygodnych kanapach, już po wymeldowaniu, poczekać do momentu, kiedy chce się wyjechać.

 

 

Jak w wielu innych hotelach, tak i tu dostaniemy mapę miasta z zaznaczonymi najważniejszymi zabytkami oraz ulotki różnych usług turystycznych.

Co zwiedziliśmy?

Ogromna liczba interesujących miejsc w Rzymie i tak krótki czas pobytu sprawiły, że nasz plan zwiedzania był bardzo napięty, a zarazem ograniczony. Mimo to udało nam się zobaczyć mnóstwo miejsc. Szczególnie zależało nam na odwiedzeniu Watykanu - bazyliki, Placu św. Piotra i muzeów. Obowiązkowymi punktami były również Koloseum czy Fontanna di Trevi, Piazza Navona i Piazza di Spagna ze słynnymi Schodami Hiszpańskimi. Udało nam się również zobaczyć inne miejsca - np. Piazza della Repubblica, Piazza Barberini, Palatyn czy Piazza Venezia. Widzieliśmy również kilka innych, niż opisane poniżej, miejsc, ale nie udało się zatrzymać przy nich na dłużej.

Piazza della Repubblica, Piazza San Bernardo, Quattro Fontane

W Rzymie wylądowaliśmy ok. godz. 16. Godzinę trwa dojazd busem do centrum miasta. Po krótkim pobycie w hotelu, ok. godziny 19 rozpoczęliśmy zwiedzanie. Większość zabytków jest w nocy ładnie oświetlona, a do późnych godzin wieczornych po centrum kręci się sporo ludzi. Z hotelu pieszo przeszliśmy na Piazza della Repubblica. W centrum placu stoi Fontana delle Naiadi - nimf opiekunek jezior, rzek i oceanów, które przedstawione są w prowokacyjnych pozach. Aby dotrzeć do fontanny, trzeba przebiec między sznurami rozpędzonych samochodów. Nawet wieczorem ruch jest tu duży. Szczególnie urokliwie prezentują się oświetlone skrzydła pałacu. Naprzeciwko znajdują się ruiny term Dioklecjana, a także kościół - Chiesa di Santa Maria degli Angeli (Kościół św. Marii od Aniołów).

Malownicza fontanna na Piazza della Repubblica. (foto: wnieznane.pl)

Z Piazza della Repubblica spacerem ruszamy w stronę kolejnego placu - Piazza San Bernardo. Oprócz kościołów, znajduje się tu Fontana del Mose (Fontanna Mojżesza). Powstała w XVI w. i złożona jest z trzech identycznych nisz, a w środkowej znajduje się postać Mojżesza. Niestety fontanna usytuowana jest przy samej ulicy i ciężko zrobić dobre zdjęcie. 

 

Z Piazza San Bernardo wzdłuż Via XX Settembre ruszamy do Quattro Fontane. Nie jest to plac, a jedynie bardzo ruchliwe skrzyżowanie, gdzie na czterech narożnych budynkach zbudowano niewielkie, ale ładne fontanny. Stąd już tylko kilka kroków do Piazza Barberini. To jeden z najbardziej znanych rzymskich placów. Na jego środku stoi Fontana del Tritone (Fontanna Trytona) z XVII w., która jest dziełem Berniniego. Przedstawia Trytona - półczłowieka-półrybę, rzymskiego boga mórz. Kawałek dalej, z boku placu stoi dużo mniejsza Fontana delle Api (Fontanna Pszczół). Pszczoły były symbolem rodu Barberinich, którzy ufundowali budowę placu. 

Piazza San Pietro, Piazza del Popolo, Piazza di Spagna

Z Piazza Barberini czerwoną linią metra pojechaliśmy do stacji Ottaviano, skąd już niedaleko do Watykanu. Można przejść pieszo lub dojechać tramwajem czy autobusem do Piazza Citta Leonina i dalej kawałek przejść wzdłuż wysokiego muru aż do wejścia na Plac św. Piotra. Kiedy tam dotarliśmy wieczorem, okazało się, że akurat odbywa się jakaś uroczystość. Plac wypełniał tłum ludzi trzymających w dłoniach świeczki z czerwonymi osłonkami.

W Watykanie trafiliśmy na wieczorną uroczystość. (foto: wnieznane.pl)

Sprawiało to niesamowite wrażenie, ale nam zależało na sfotografowaniu watykańskich budynków, które siłą rzeczy były zasłonięte. Postanowiliśmy więc kontynuować zwiedzanie od Piazza del Popolo. Wysiedliśmy więc na stacji metra Flaminio, skąd bramą (Porta Flaminio, Porta del Popolo) weszliśmy na rozegły Plac Ludu. Szacuje się, że plac może pomieścić 30 000 ludzi. W centrum stoi wysoki egipski obelisk Flaminio, wzniesiony w XIII w. p.n.e. Dookoła znajdują się 4 niewielkie fontanny. Na dwóch końcach placu, naprzeciw siebie są kolejne fontanny - jedna zadedykowana Neptunowi, a druga bogini Romie. Drugie wyjście z placu prowadzi między dwoma bliźniaczymi kościołami - Santa Maria dei Miracoli i Santa Maria in Montesanto. Obok znajduje się kościół Santa Maria del Popolo, w którym znaleźć można dzieła Rafaela, Donato Bramante czy Caravaggia.

Na Schodach Hiszpańskich było całkiem luźno ;) (foto: wnieznane.pl)

Z Piazza del Popolo udajemy się do innego słynnego miejsca - Piazza di Spagna. Możliwości są dwie - przejechać jedną stację metrem lub przejść pieszo. Jesteśmy już nieco zmęczeni, więc wybieramy metro. Plac Hiszpański wygląda ładnie, szczególnie wysokie palmy w jednym jego końcu. Oczywiście centralnym punktem są słynne schody, mimo późnej pory, pełne ludzi. Trzeba przyznać, że same schody niczym specjalnym się nie wyróżniają, ale oferują ładny widok na miasto. Na górze stoi Chiesa della Santissima Trinita dei Monti (Kościół Najświętszej Trójcy), a u podnóża schodów znajduje się mała, ale ciekawa fontanna Barcaccia, będąca dziełem Lorenzo Berniniego. W okolicy mieści się mnóstwo butików z ekskluzywną odzieżą, obuwiem czy dodatkami, które często odwiedzane są przez znane osoby. 

Via del Corso, Piazza Colonna, Fontana di Trevi, Piazza dell Quirinale

Z Piazza di Spagna pieszo ruszamy w stronę słynnej ulicy - Via del Corso. To centrum mody w Rzymie. Wokół ulicy znajdują się liczne place, kościoły czy pałace. Tu w pezeszłości mieszkali znani artyści, m.in. Goethe. Najpierw docieramy do Piazza Colonna, gdzie znajduje się kolumna Marka Aureliusza. W średniowieczu służyła jako taras widokowy. Oprócz kolumny, na placu jest marmurowa fontanna, a obok stoją pałace Wedekind i Chigi, który jest siedzibą włoskiego rządu. 

 

Z Piazza Colonna w kilka minut docieramy do jednego z najsłynniejszych zabytków Rzymu - Fontanny di Trevi. Ta sprawia niesamowite wrażenie. Powstała w XVIII w. i swoim wyglądem przypomina fasadę budynku, chociaż w rzeczywistości po prostu przylega do pałacu książąt Polich. Tematem przewodnim di Trevi jest morze, a w centralnym punkcie znajduje się posąg Neptuna w rydwanie zaprzężonym w dwa konie. Nawet późnym wieczorem przy fontannie jest tak wielu turystów, że ciężko do niej podejść. Legenda mówi, że jeśli wrzuci się do fontanny monetę, na pewno wróci się do Rzymu. Nie zapomnijcie więc tego zrobić! ;)

Naprawdę wygląda imponująco! Fontanna di Trevi. (foto: wnieznane.pl)

Mocno już zmęczeni około północy wracamy do hotelu. Po drodze mijamy jeszcze Kwirynał, najwyższe z siedmiu wzgórz, na których zbudowano Rzym. Na uwagę zasługuje Pałac Kwirynalski, a także obelisk z figurami Kastora i Polluksa

Musei Vaticani, Piazza San Pietro, Basilica San Pietro 

Na kolejny dzień mieliśmy zaplanowane zwiedzanie Watykanu. Niestety późny powrót do hotelu poprzedniej nocy spowodował, że zaspaliśmy i zamiast wyruszyć do Watykanu ok. godz. 8, ruszyliśmy o godz. 9:30. Kiedy dotarliśmy w okolice muzeów, do wejścia czekało już mnóstwo osób. Kolejka sięgała miejsca, w którym mur odgradzający Watykan zakręca, ale i tak zdecydowaliśmy się w niej stać. Warto uzbroić się w cierpliwość, bo oczekiwanie "umilają" dziesiątki nagabywaczy, próbujący sprzedać dosłownie wszystko. Najbardziej natrętne są osoby, które chcą wepchnąć stojącym w kolejce zwiedzanie muzeów z przewodnikiem, co oczywiście pozwala uniknąć stania w kolejce, ale jednocześnie kosztuje co najmniej dwa razy więcej niż normalny bilet. Jeden sprzedawca oferował nawet zwiedzanie z polskojęzycznym przewodnikiem. Nie warto jednak korzystać z tych ofert, ponieważ i tak trzeba poczekać na zebranie się grupki, a oczekiwanie na wejście do muzeów wbrew pozorom nie trwa tak długo, jak można by przypuszczać. W sumie czekaliśmy w kolejce 40 minut, podczas gdy nagabywacze próbowali nas przekonać, że będziemy czekać półtorej godziny. Na pewno warto zaopatrzeć się wcześniej w przewodnik po eksponatach, bowiem te nie są opisane, a broszury, które można kupić wewnątrz muzeów są drogie. 

Bilety do muzeów, gwarantujące wejście bez kolejki, można zakupić wcześniej przez Internet, ale... nie zawsze się to opłaca. Do zakupu online trzeba doliczyć po 4 euro od osoby. Jak się okazało, na miejscu zamiast biletów normalnych otrzymaliśmy bilety ulgowe... z niewielką prowizją dla kasjera, więc każdy był zadowolony ;). Dodam jeszcze, że nie była to nasza inicjatywa...

Muszę w tym miejscu wspomnieć, że kiedy opuszczaliśmy muzea, ok. godz. 14, kolejki do wejścia już nie było.

Nowoczesne wejście do muzeów watykańskich. (foto: wnieznane.pl)

Muzea stanowią ogromny kompleks, w którym znajdują się imponujące zbiory dzieł sztuki, począwszy od książek i map, przez rzeźby i obrazy, aż po komnaty całe we freskach. Zobaczenie wszystkiego zajmuje długie godziny. Chociaż obejrzeliśmy zgromadzone zbiory zaledwie pobieżnie, pobyt w muzeach zajął nam dwie godziny. Ogromne wrażenie robią Komnaty Rafaela. Fantastycznie prezentuje się również słynna kaplica Sykstyńska, w której odbywają się konlawe. Tutaj pracownicy pilnują, by nie robić zdjęć i zachowywać cicho. Non stop puszczane są komunikaty w kilku językach informujące o obowiązujących zasadach. Na opisanie dzieł znajdujących się w muzeach trzeba by bardzo dużo miejsca i czasu, najlepiej zobaczyć je samemu. Warto tylko dodać, że zbiory są doskonale utrzymane i zadbane. 

W muzeach watykańskich nigdy nie jest się samemu ;) (foto: wnieznane.pl)

Z muzeów idziemy na Piazza San Pietro. Za dnia plac sprawia wrażenie naprawdę ogromnego. Na środku znajduje się wysoki na 25 m. obelisk, a z boków, przy kolumnadzie dwie fontanny - obie pochodzą z XVII w. Ciekawostką jest czterorzędowa kolumnada. Na placu zaznaczono dwa miejsca, z których patrząc widać tylko jeden rząd kolumn, zamiast czterech. To świadczy o niezwykłych umiejętnościach Berniniego, który zaprojektował kolumnadę. Na jej szczycie stoi 140 posągów świętych. Zgodnie z założeniami kopuła bazyliki, obelisk i brama prowadząca do bazyliki miały znajdować się w jednej linii, ale w wyniku błędu Carla Maderny, który dokonywał poprawek świątyni, nie są.

Plac św. Piotra, Watykan i Rzym widziane z góry. (foto: wnieznane.pl)

Wstęp do wnętrza Bazyliki św. Piotra jest bezpłatny. Wcześniej trzeba jednak stanąć w kolejce do punktu prześwietlenia bagażu (podobnie jest w muzeach). Przy wejściu sprawdzany jest jeszcze ubiór wchodzących, więc trzeba pamiętać, by przykryć ramiona i kolana. Nie można wnosić również dużego bagażu i wózków dziecięcych. Te trzeba zostawić w specjalnym depozycie. Wnętrze świątyni zapiera dech swoim bogactwem i ogromem. W pierwszej chwili trudno uwierzyć, że bazylika może pomieścić ponad 50 000 osób! 

Poświęcenie kościoła miało miejsce w XVII w. W środku znajduje się kilkadziesiąt ołtarzy, kilkaset kolumn i posągów, grobowce, sarkofagi, mozaiki. Od razu po prawej stronie, za szkłem, jest najsłynniejsza rzeźba Michała Anioła - Pieta. W kolejnej kaplicy stoi obecnie sarkofag z ciałem Papieża Jana Pawła II, gdzie jest wydzielone miejsce dla osób, które chcą się pomodlić. Warto również zwrócić uwagę na XIII-wieczny posąg św. Piotra na tronie czy wielki ołtarz.

Wspaniałe wnętrze Bazyliki św. Piotra. (foto: wnieznane.pl)

Niesamowite wrażenie robi zaprojektowana przez Michała Anioła kopuła, z której szczytu można oglądać wspaniałą panoramę Watykanu i Rzymu. Na górę można wejść po 551 schodach lub wjechać windą, a następnie wspiąć się po 320 stopniach. Niezależnie od wybranej opcji, trzeba przejść znajdującą się na wysokości 120 m loggię wokół kopuły, skąd widać wnętrze bazyliki. Udaliśmy się więc do kolejki oczekujących na wejście na kopułę. Opcja schodowa kosztuje 5 euro, natomiast opcja winda + schody 7 euro. Do kasy czekaliśmy ok. 30 minut, a kolejne pół godziny zajęło nam oczekiwanie w kolejce do windy i wejście po schodach. Te są bardzo wąskie, a na samej górze korytarz staje się wręcz klaustrofobicznie ciasny. Nie ma możliwości zatrzymać się na dłużej, bo nie da się wyminąć innych osób. Częściowo klatka schodowa biegnie spiralnie, częściowo na wprost. Ciekawy jest moment, kiedy ściany są nachylone pod kątem, a schody nie. Taras widokowy nie jest zbyt duży, a zwiedzających sporo. Za to widok rekompensuje wszystkie niedogodności. Sprytnie rozwiązano problem schodzenia w dół, bowiem schodzi się innym korytarzem niż wchodzi, natomiast winda zjeżdża do... wnętrza bazyliki ;).

Loggia położona we wnętrzu kopuły Bazyliki i wąskie schodki na górę. (foto: wnieznane.pl)

Colosseo, Piazza Navona, Piazza Cavour, Castel Sant' Angelo, Ponte Sant' Angelo

Nieco zmęczeni po dniu spędzonym w Watykanie wróciliśmy do hotelu, by się odświeżyć, z zamiarem kontynuowania zwiedzania wieczorem. Tuż przed tym jak doszliśmy do hotelu rozpadał się deszcz, a wkrótce nadciągnęła burza. Postanowiliśmy więc przeczekać ulewę, a po zmroku ruszyliśmy w stronę Koloseum. Aby dojść w bezpośrednie otoczenie budowli, trzeba przejść przez bardzo ruchliwą ulicę, co nie jest zbyt łatwe. Na szczęście tu również było wielu turystów, którzy po prostu wymuszali przejście ;). W dzień natomiast ruchem kierowali policjanci. 

I pomyśleć, że Koloseum ma 2000 lat! (foto: wnieznane.pl)

Trzeba przyznać, że Koloseum wieczorem prezentuje się niesamowicie. Podobnie zresztą jak znajdujący się tuż obok Łuk Konstantyna. Nic więc dziwnego, że mnóstwo osób robiło w tym miejscu pamiątkowe zdjęcia.

 

Z Piazza Colosseo autobusem podjechaliśmy do kolejnego słynnego miejsca w Rzymie. Nawet wieczorem na Piazza Navona można spotkać artystów malujących i sprzedających swoje dzieła. Ładnie prezentują się znajdujące przy placu kawiarnie, ale kamienice i kościoły nie są w ogóle oświetlone, chociaż widać było skierowane na nie reflektory. Trzy efektowne fontanny również były podświetlone bardzo słabo, natomiast znajdujący się na środku obelisk wcale. Mimo to plac tętni życiem i ma specyficzny klimat. 

Klimatyczny plac Piazza Navona. (foto: wnieznane.pl)

Z Piazza Navona pojechaliśmy na drugi brzeg Tybru - w stronę Castel Sant' Angelo. Wysiedliśmy jednak nieco wcześniej, przy Piazza Cavour. To bardzo elegancki plac, z wysokimi palmami, zadbaną trawą i pomnikiem na środku. Przy placu stoi piękny gmach Palazzo di Giustizia, a niedaleko znajdują się kina, gdzie odbywa się festiwal filmowy.

 

Z Piazza Cavour do zamku Sant' Angelo już tylko kilka kroków. Wieczorem Castel Sant' Angelo prezentuje się naprawdę efektownie. Ładnie oświetlony jest również prowadzący do niego most - Ponte Sant' Angelo, chociaż same figury ustawione wzdłuż balustrady nie są podświetlone. Z mostu rozpościera się ciekawy widok na Via della Conciliazione, prowadzącą do Watykanu, a także na podświetloną kopułę bazyliki. 

Most i Zamek św. Anioła. (foto: wnieznane.pl)

Piazza Venezia, fora cesarskie 

Kolejnego dnia z samego rana wybraliśmy się zwiedzać Koloseum. Jako że było jeszcze wcześnie, postanowiliśmy zobaczyć znajdujący się niedaleko plac - Piazza Venezia. Przy placu znajduje się ogromny biały pomnik króla Vittorio Emanuele II. Wcześnie rano w okolicach pomnika i Kapitolu nie było zbyt wielu turystów, chociaż w późniejszych godzinach robi się tam naprawdę tłoczno. 

Piazza Venezia wczesnym rankiem. Jeszcze bez tłumu turystów. (foto: wnieznane.pl)

Z Piazza Venezia pieszo przeszliśmy do Koloseum, po drodze oglądając pozostałości po forach cesarskich. Chociaż wiele wieków temu musiały być one imponujące, dziś pozostał po nich gruz i fragmenty kolumn oraz budynków. Trzeba przyznać, że sprawia to dosyć przygnębiające wrażenie. Najlepiej zachowało się Forum Romanum, ale i tu trzeba dużej wyobraźni, by uświadomić sobie, jak to miejsce wyglądało w czasach swojej świetności. 

Colosseo, Arco di Constantino, Palatyn, Forum Romanum

Światło dnia bezlitośnie odsłania również braki w Koloseum. Choć obawialiśmy się, że wielki remont zabytku, który rozpoczął się niedawno, spowoduje, że np. zasłonięta zostanie elewacja, nic takiego nie miało miejsca. Właściwie nie było żadnych śladów świadczących o prowadzonym remoncie, poza metalowym ogrodzeniem na zewnątrz budowli. Wnętrze Koloseum nieco rozczarowuje. Oczywiście jest wielkie, ale nie ma tam żadnych zdobień i zachowały się głównie mury. Warto znaleźć miejsce, skąd rozpościera się widok na stojący obok Arco di Constantino (Łuk Konstantyna). 

Wnętrze Koloseum. (foto: wnieznane.pl)

Naprzeciwko Koloseum znajduje się wzgórze Palatyn, gdzie mieściły się cesarskie posiadłości i wille. Budowle są koloru czerwonego, podobnie jak ziemia na wzgórzu. Do dzisiaj zachowało się niewiele, ale w okolicy wciąż trwają prace wykopaliskowe. Po Palatynie można chodzić zupełnie swobodnie. Można także odpocząć wśród zieleni i drzew czy w ogrodzie. To zadziwiające, ale w tym miejscu jest tak cicho, że zupełnie nie czuć, że znajduje się w sercu ogromnego miasta. Z niektórych miejsc rozpościera się piękny widok na miasto, a także fora cesarskie znajdujące się poniżej. 

Warto zajrzeć do mieszczącego się tu muzeum. Można również zejść do ruin Forum Romanum, gdzie obowiązuje wspólny bilet wstępu.

Piazza Navona, Largo di Torre Argentina, Campo de Fiori

Jako że zwiedzanie starożytnych ruin zajęło nam mniej czasu niż planowaliśmy, postanowiliśmy pojechać jeszcze na Piazza Navona, Campo de' Fiori i Largo di Torre Argentina.

Piazza Navona w świetle dnia prezentuje się równie ciekawie jak wieczorem. Plac wypełniony jest artystami ulicznymi, a także malarzami. Naprawdę warto wejść do niewielkiego, ale wyjątkowo bogatego wnętrza kościoła San't Agnese i Agone. W środku nie można robić  zdjęć, ale można popatrzeć. Wokół fontann kłębią się turyści, a na rzeźbach przesiadują ptaki ;). 

 

Niedaleko Piazza Navona znajduje się inny interesujący plac - Campo de' Fiori. To właśnie tutaj w 1600 r. spalono Giordano Bruno. Na placu stoi obecnie pomnik na jego cześć. Dookoła znajdują się liczne kamienice z XVI-XIX w., w których mieszczą się sklepiki i kawiarnie. Codziennie rano na placu odbywa się targ owocowo-warzywny, ale można tu kupić masę innych ciekawych rzeczy, np. paczki włoskich makaronów o niesamowitych wzorach i kolorach, ale również kwiaty, od których miejsce wzięło nazwę (wł. fiori). 

Do wyboru, do koloru - Campo de' Fiori. (foto: wnieznane.pl)

Kawałek dalej jest inne ciekawe miejsce - Largo di Torre Argentina. W centrum placu, poniżej poziomu ulicy, znajdują się ruiny czterech świątyń. Najstarsza z nich pochodzi z IV w. p.n.e. W miejscu placu w 44 r. p.n.e. zginął Juliusz Cezar. Tutaj też mieści się jeden z najważniejszych teatrów - Teatro Argentina.

Kiedy już zbieraliśmy się w drogę na lotnisko, zaczął padać deszcz, ale tak naprawdę lunęło dopiero, gdy wygodnie rozsiedliśmy się w busie jadącym na lotnisko Fiumicino. Dopiero po powrocie przeczytaliśmy, że na kolejne dni prognozuje się w Rzymie ogromne opady i zaleca mieszkańcom pozostać w domach... Trochę mniej było więc żal, że już musieliśmy wrócić.

 

październik 2012




Jeśli dotarliście aż do tego miejsca - dziękujemy za poświęcony czas! :-) Jeżeli macie go trochę więcej i zastanawiacie się gdzie pojechać... zapraszamy do przeczytania relacji i objerzenia zdjęć z innych naszych wypraw:
Budapeszt •  Edynburg •  Sewilla •  Andaluzja •  Bretania •  Toledo •  Wilno i Troki •  Praga •  Gibraltar •  Kusadasi •  Korfu •  Brugia •  Chorwacja •  Gandawa •  Rodos •  Mediolan •  Thassos •  Bruksela •  Algarve •  Piza •  Peloponez •  Cypr •  Londyn •  Fatima •  Chalkidiki •  Bodrum •  Barcelona •  Wenecja •  Jerez de la Frontera •  Beauvais •  Ateny •  Kadyks •  Buenos Aires •  Kopenhaga •  Segowia •  Saloniki •  Fethiye i Oludeniz •  Zakynthos •  Costa de la Luz •  Wyspy Kanaryjskie •  Kordoba •  Irlandia •  Kreta •  Ronda •  Włochy Północne •  Trondheim •  Argentyna •  Santorini •  Chopok •  Gozo •  Malta •  Paryż •  Dublin •  Palanga i Lipawa •  Wiedeń •  Czarnogóra •  Brno •  Kijów •  Bergamo •  Salzburg •  Stambuł •  Madryt •  Florencja •  Liverpool •  Haarlem •  Bratysława •  Katalonia
  Rzym i Watykan - pogoda:
Dziś, 24 maja 2017
+27°  / +15°
Słonecznie

wiatr: SSW 6 km/h
ciśnienie: 1017 hPa
wilgotność: 57%
zachmurzenie: 25%
opady: 0.0 mm/h

Czwartek, 25 maja 2017
+26° C    /  +14° C
Słonecznie
wiatr: SW 7 km/h
opady: 0.0 mm/h

Piątek, 26 maja 2017
+26° C    /  +15° C
Słonecznie
wiatr: SSW 9 km/h
opady: 0.0 mm/h

Sobota, 27 maja 2017
+27° C    /  +15° C
Słonecznie
wiatr: S 7 km/h
opady: 0.0 mm/h

Niedziela, 28 maja 2017
+27° C    /  +16° C
Słonecznie
wiatr: S 9 km/h
opady: 0.0 mm/h