wNieznane.pl

Andaluzja

Costa del Sol zimą



Kiedy w styczniu 2010 r. dowiedziałam się, że mam w celach służbowych lecieć na dwa tygodnie do Hiszpanii, nie wiedziałam, czego się spodziewać. Czasu na zastanowienie i przygotowanie do wyjazdu było niewiele, bo zaledwie doba. Położone w Andaluzji Costa del Sol pozytywnie zaskoczyło mnie wysoką temperaturą i słońcem. Wybrzeże Słońca zimą to dosyć spokojne, wyludnione miejsce. Większość znajdujących się nad brzegiem morza kawiarni, restauracji i klubów jest zamknięta. Wybrzeże opanowane jest przez Brytyjczyków w średnim wieku, którzy masowo wykupują znajdujące się tam apartamenty. To miejsce naprawdę piękne. Zachwycają tradycyjne wioski położone w górach, długie piaszczyste plaże, miejscami poprzecinane skałami. Nie brakuje również zabytków. Podczas pobytu w Mijas udało mi się zwiedzić Esteponę, Fuengirolę, Granadę, Cabopino, Gibraltar, Sevillę i Marbellę

Plaża w Fuengiroli. W oddali osnute chmurami góry. (foto: wnieznane.pl)

Kiedy pojechaliśmy?

Jak już wspomniałam, Costa del Sol odwiedziłam zimą, w styczniu. Jako że panuje tam klimat śródziemnomorski, zimy są łagodne i deszczowe. Kiedy u nas było -25 stopni, na hiszpańskim wybrzeżu było w okolicach +15-20. Wieczorami było zdecydowanie chłodniej, ale wciąż temperatury były dodatnie. Warto pamiętać, że pomimo średnio 325 dni słonecznych w roku, na Costa del Sol również pada deszcz. Styczeń-luty to okres, kiedy jest go najwięcej. Często zdarzają się nawet gwałtowne ulewy czy trwające kilka dni opady powodujące podmywanie gruntu i powodzie. Trzeba również liczyć się z tym, że będzie wiało. Oczywiście można korzystać z plaży, ale niezbędna będzie osłona od wiatru. Woda w morzu o tej porze roku jest bardzo zimna, choć niewątpliwie zachwyca kolorem. Ja zdecydowałam się jedynie na zamoczenie stóp. 

Piękna błękitna woda Morza Śródziemnego. (foto: wnieznane.pl)

Sezon turystyczny trwa tu od maja do października, chociaż wyprawa zimą również ma swój urok. W ramach ciekawostki  należy dodać, że temperatura +17 powodowała, że pozbyliśmy się znacznej części ubrań, spacerując w krótkich spodniach i koszulkach z krótkim rękawem oraz w klapkach, podczas gdy miejscowi ubrani w kurtki, kozaki i czapki patrzyli na nas jak na przybyszów z obcej planety...

Gdzie się zatrzymaliśmy?

Ze względu na obowiązki zawodowe, nie miałam możliwości wyboru miejsca noclegu. Zatrzymaliśmy się w jednym z wielu apartamentów w Mijas. Położony na terenie sporego osiedla wśród wzgórz apartament był doskonale wyposażony. Z okna rozpościerał się widok na basen, z którego mogliśmy korzystać. Mijas to doskonałe miejsce wypadowe - zarówno do Malagi, Granady, Sevilii, jak i do Estepony, Marbelli czy na Gibraltar. To niezbyt duże miasteczko, ale w Fuengiroli, oddalonej o zaledwie kilka kilometrów, miłośnicy rozrywek i życia nocnego znajdą wszystko, czego potrzebują.

Co zwiedziliśmy?

Rozciągające się na 140 km Costa del Sol pełne jest najróżniejszych atrakcji. Dobra pogoda, panująca przez znaczną część roku, sprawia, że nie sposób się tu nudzić. Warto pamiętać, że Wybrzeże Słońca to miejsce w szczególności dla ludzi młodych, lubiących rozrywkę, zabawę, nocne życie. Costa del Sol jest hałaśliwe, oblężone przez turystów, a chwilę ukojenia można znaleźć jedynie z dala od morza i plaż. Oczywiście można znaleźć zaciszne zatoczki i niewielkie miasteczka, do których nie dotarła masowa turystyka, ale wówczas należy unikać znanych dużych miejscowości.

Zachód słońca nad morzem (foto: wnieznane.pl)

Do zwiedzania jest tu sporo - koniecznie trzeba przespacerować się brzegiem morza, czy to po piasku, czy po licznych promenadach. Warto wybrać się do przepięknej Granady, Cordoby czy Sevilli. Na pewno ciekawą alternatywą jest wycieczka do Rondy, Casares czy na Gibraltar. Nie można również pominąć chociaż jednej białej hiszpańskiej wioski. Ja zwiedziłam Mijas, Fuengirolę, Esteponę, Granadę, Gibraltar, Sevillę, Cabopino i Marbellę

Gibraltar

Droga wiodąca z Mijas na Gibraltar jest prosta i szybka. Najwięcej czasu zajmuje końcowy dojazd do przejścia granicznego między Hiszpanią i Wielką Brytanią. Do tej ostatniej bowiem należy bowiem jedno z najdalej wysuniętych na południe miejsc Europy kontynentalnej. Po przejechaniu punktu kontrolnego i okazaniu dokumentu skierowaliśmy się prosto do słynnej Upper Rock. Chociaż to rzadko spotykane, zdecydowaliśmy się wejść na skałę pieszo. Tym sposobem zamiast 10 funtów zapłaciliśmy 0,5. Wbrew pozorom wejście na górę nie było tak męczące, jak by się mogło wydawać. Podczas podejścia mogliśmy obserwować znajdującą się w dole zatokę i cumujące statki oraz miasto. W pewnym momencie zeszliśmy z drogi i dalej pomaszerowaliśmy ścieżką na skróty. Przy dobrej pogodzie z góry widać marokańskie wybrzeże Afryki. Podczas naszej wyprawy niebo było jednak całkowicie zasnute chmurami, a przedostające się przez nie raz na jakiś czas słońce tworzyło na wodzie cudowne refleksy. W pełnym słońcu woda przybiera niesamowity kolor. 

Małpy mieszkające na Upper Rock na Gibraltarze. (foto: wnieznane.pl)

Na górze spotkać można żyjące na wolności małpy. Trzeba jednak uważać, bo ciągle dokarmiane przez turystów, potrafią wyciągnąć jedzenie z niepilnowanego plecaka ;). Mimo że podchodzą blisko, nie wolno ich głaskać, bo mogą stać się agresywne. Po krótkim odpoczynku ruszamy dalej - do górnej stacji kolejki linowej. Tam spotykamy jeszcze więcej małp. Stąd też rozpościera się fantastyczny widok na miasto i morze. Wreszcie docieramy do rozgałęzienia dróg - jedna prowadzi do tuneli, druga do stanowisk militarnych. Po drodze mijamy tablicę upamiętniającą wizytę w tym miejscu Królowej Brytyjskiej Elżbiety II. Po raz kolejny patrzymy na miasto. Z góry widać również zbudowany na wodzie pas startowy lotniska, z którego w ostatni lot wyruszył generał Sikorski. Obserwujemy także boiska sportowe, granicę i wybrzeże Hiszpanii. Warto dodać, że w poprzek pasa startowego przebiega jedyna wyjazdowa droga lądowa z miasta. Podczas startu czy lądowania samolotu jest ona zamknięta, a samochody utykają w gigantycznym korku. Zresztą w godzinach szczytu do granicy ciągną się kilometrowe sznury samochodów. 

Widok na lotnisko oraz drogę, która je przecina. Następnie przejście graniczne pomiędzy, a w oddali Hiszpania. (foto: wnieznane.pl)

Schodząc w dół mijamy jeszcze zamek zbudowany przez Maurów.

Mijas i Mijas Pueblo

Mijas to niewielka miejscowość z białymi domkami. Plaża w tym miejscu jest piaszczysta, stosunkowo szeroka i czysta. Bezpośrednio na nią wychodzą ogrody przyległe do okolicznych domów. Wzdłuż plaży wbito słupy, na których opiera się linia energetyczna, co z pewnością nie jest eleganckim widokiem. W okolicy głównego ryneczku plaża się poszerza, a słupy nikną. Niedaleko znajduje się Mijas Pueblo - tradycyjna wioska hiszpańska z białymi domkami i pomarańczowo-brązowymi dachami. Pueblo położone jest w górach. W centralnym punkcie znajduje się plac, gdzie można wykupić przejazd dorożką lub osiołkiem. Tuż obok znajdziemy ładny budynek, w którym mieści się ratusz, dalej muzeum byków. Mijas Pueblo to centrum artystów i sztuki. Można tam podziwiać i kupić m.in. ręcznie malowaną ceramikę, biżuterię czy lokalne alkohole. Na domach, schodach i chodnikach znajdziemy piękne mozaiki. Budynki, ogrody i balkony pełne są kwitnących kwiatów i krzewów. 

Malowniczy placyk w białej wiosce Mijas Pueblo. (foto: wnieznane.pl)

Koniecznie trzeba wejść na górę, na drogę, a następnie górską ścieżką do białego kościółka. Z góry rozpościera się fantastyczny widok na wioskę, okoliczne wzgórza i znajdujące się w oddali morze. Z rosnących tutaj sosen spadają ogromne szyszki. To doskonałe miejsce, aby chwilę odpocząć i się wyciszyć. 

Cabopino

Kolejnego dnia pogoda diametralnie się zmieniła. Niebo zasnuły szare chmury, morze przybrało szarą barwę i bardzo się wzburzyło. Po niewielkiej plaży w okolicy Mijas, otoczonej skałami, na której jeszcze dzień wcześniej odpoczywaliśmy, nie pozostał nawet ślad. Rozbijające się z hukiem o skały fale pokazywały, jak groźna potrafi być woda. Obok znajduje się "skała samobójców" - miejsce, w którym zginęło wiele osób, część z własnej woli, inni przez nieostrożność...

Przy niezbyt sprzyjającej pogodzie udaliśmy się na plażę w Cabopino. Tuż przy morzu znajdują się będące pod ochroną wydmy oraz roślinność. Obok stoi wieża widokowa. O wydmach można przeczytać na tablicy informacyjnej.

Plaża w tym miejscu jest szeroka i ładna, w piasku posadzono nawet palmy. Obok znajduje się wzmocniony kamieniami cypel, z którego rybacy łowią ryby. Spore fale powodowały, że chętnych do uprawiania windsurfingu nie brakowało. 

Port w Cabopino jest niewielki, ale ładny. W wodzie pływają setki rybek, które doskonale widać w zielonej wodzie. Tuż obok postawiono budynki mieszkalne. Na parkujących tutaj samochodach masowo odpoczywają koty.

Estepona i Marbella

Następnym naszym celem były Marbella i Estepona. Marbella to duży, luksusowy kurort. Mnóstwo tam drogich hoteli i restauracji. Wystarczy jednak pojechać kilkanaście kilometrów dalej, by podziwiać piękne górskie widoki. Z kolei Estepona to miasto z malowniczą, dużą mariną. Zabudowania znajdujące się przy niej utrzymane są w kolorach białym i niebieskim. Nocą bardzo ładnie podświetlone. Wokół rosną wysokie palmy i sukulenty. Kawałek dalej stoi latarnia morska. Wystarczy wspiąć się na ułożony z kamieni mur odgradzający marinę od morza, by obserwować wpływające obok do portu statki rybackie, w asyście setek ptaków. Napotykamy tutaj przewrócony na bok kuter i mnóstwo sieci rybackich. Z drugiej strony na horyzoncie widać zarys Gibraltaru

Cabopino to idealne miejsce do uprawiania sportów wodnych. (foto: wnieznane.pl)

Po dłuższym spacerze falochronem docieramy do pięknej zacisznej plaży. Piasek tutaj jest ciemny, a fale pozwalają na uprawianie sportów wodnych. Duża liczba leżaków oczekuje na nielicznych jeszcze plażowiczów. Pomimo że słońce zaczyna chylić się ku zachodowi, maszerujemy dalej wzdłuż plaży. Wchodzimy w zaniedbaną, biedną okolicę, by później dotrzeć do położonych przy samym morzu wielkich eleganckich hoteli. Niedaleko znajdują się skały, a na nich dziesiątki ogromnych muszli. Tych w żadnym razie nie da się porównać z muszelkami z Bałtyku. Kilkanaście z nich ląduje więc w mojej walizce, by wrócić ze mną do Polski. W zapadającym zmroku spacerujemy jeszcze uliczkami Estepony, po czym wracamy do domu.

Sevilla

Sevilla była jednym z obowiązkowych punktów naszej podróży do Hiszpanii. Miasto zachwyca przede wszystkim imponującą katedrą. Koniecznie trzeba przejść się wąskimi uliczkami starego miasta. Na kamieniczkach znajdziemy tu mozaiki, ukwiecone balkony, zdobione ramy okienne i markizy. Pomimo panującej zimy, na drzewkach znajdują się cytrusy - pomarańcze i cytryny. Te rosną na trawnikach, placach czy w przydomowych ogródkach. Podobno dzikie pomarańcze są zbyt kwaśne, by nadawały się do jedzenia, niemniej ich widok tuż obok drzewa pozbawionego liści robi wrażenie. 

Katedra w Sevilli. (foto: wnieznane.pl)

W porze obiadowej można przysiąść na jednym z wielu znajdujących się bezpośrednio na uliczkach stolików. Tuż obok ogromnej katedry szybko przemieszczają się nowoczesne tramwaje. Kawałek dalej znajdziemy znajdziemy ekskluzywne sklepy i międzynarodowe sieci fast food. 

Hiszpanie prowadzą nocny tryb życia i to widać na każdym kroku. Obiad podaje się późnym popołudniem. Sklepy i instytucje mają przerwę w środku dnia, co zresztą jest popularne w większości krajów śródziemnomorskich i nie tylko. Niczym dziwnym jest spotkanie w Hiszpanii w centrum handlowym czy kinie ok. godz. 22 rodzin z małymi dziećmi. 

Fuengirola

Plaża w Fuengiroli jest bez wątpienia ładniejsza niż w Mijas. Wzdłuż morza ciągnie się promenada, przy której znajdują się sklepy, restauracje i inne atrakcje dla turystów. W oddali rysują się góry, a tuż za promenadą zbudowano mieszkania i apartamenty z widokiem na wodę. Większość z nich to lokale do wynajęcia lub sprzedaży. Jeżeli ktoś szuka ciszy, spokoju i intymności na plaży, to nie jest odpowiednie miejsce. Nawet zimą spotkamy tu ludzi spacerujących z psami czy dziećmi, uprawiających jogging czy też plażujących. Latem plaże są tak zatłoczone, że ciężko znaleźć odrobinę wolnego miejsca.

Plaża we Fuengiroli. (foto: wnieznane.pl)

Fuengirola to centrum rozrywki i życia nocnego. Warto pamiętać, żeby nie dać się nabrać na podróbki sprzedawane na plaży, głównie przez Murzynów czy Marokańczyków. 

Granada

Granda nie jest położona na Costa del Sol, ale zdecydowanie jest warta odwiedzenia. Bliskość gór pokrytych śniegiem oraz plaży i morza sprawia, że miejsce jest bardzo atrakcyjne dla odwiedzających. Granada to miasto specyficzne i pełne kontrastów. Oprócz zabytków, ładnych uliczek i placów, znajdziemy tu miejsca okupowane przez Marokańczyków zajmujących się półlegalnymi rzeczami, narkomanów i młodzież alternatywną. Te niebezpieczne okolice warto omijać, bo można stracić nie tylko portfel. 

Koniecznie trzeba przespacerować się malowniczymi uliczkami miasta, odkryć zaułki, placyki, przy których często można napotkać ciekawe budynki. Nad miastem góruje potężna Alhambra oraz cytadela, które koniecznie trzeba zobaczyć. Niestety ze względu na ograniczony czas, nie udało nam się wejść do środka, czego bardzo żałuję. Jest to jednak kolejny argument, by wybrać się na Costa del Sol po raz drugi. Już same mury i budowle robią niesamowite wrażenie. Z góry rozpościera się piękny widok na miasto. Zewnętrzne mury i ogrody dostępne są bezpłatnie. 

Widok na Alhambrę z jednego ze wzgórz w Granadzie. (foto: wnieznane.pl)

Będąc w Granadzie, nie można pominąć tapas baru. Akurat złożyło się tak, że w tym mieści na wymianie studenckiej przebywał jeden z naszych znajomych. Spotkaliśmy się więc z nim i razem udaliśmy do podobno jednego z najsłynniejszych tapas barów w mieście. Liczba klientów zdecydowanie potwierdziła tę opinię. Jedzenie zresztą też. Sam bar był... ciemny i brudny. Nie było w nim krzeseł, a przy nielicznych wysokich stolikach kłębiły się tłumy ludzi. Co ciekawe, wszyscy rzucali papierki po jedzeniu bezpośrednio na podłogę. Ot, taki zwyczaj podobno. Ideą takich barów jest szykie, proste i tanie jedzenie. Jako ciekawostkę należy podać, że zasadniczo w tapas barze zamawia się napój, do którego dodawane są przekąski - tapas. Tych się nie wybiera. Podawane są w określonej kolejności. Mnie zdzwiło to, że pomimo ogromnych tłumów barman bezbłędnie pamiętał, ile razy dana osoba zamawiała i którą przekąskę powinna otrzymać. Oczywiście tego typu bary mogą się różnić, ale pomysł jest ten sam - zjeść szybko i tanio. Może właśnie dlatego cieszą się tak wielką popularnością wśród studentów.

 

styczeń 2010




Jeśli dotarłeś aż do tego miejsca - dziękujemy za poświęcony czas! :-) Jeżeli masz go trochę więcej i zastanawiasz się gdzie pojechać... zapraszamy do przeczytania relacji i objerzenia zdjęć z innych naszych wypraw:
Santorini •  Gibraltar •  Dublin •  Edynburg •  Czarnogóra •  Bruksela •  Wiedeń •  Gozo •  Buenos Aires •  Bretania •  Fethiye i Oludeniz •  Salzburg •  Budapeszt •  Fatima •  Madryt •  Cypr •  Kusadasi •  Paryż •  Bodrum •  Alpy Austriackie •  Alicante •  Malta •  Liverpool •  Lizbona •  Kadyks •  Kalabria •  Chorwacja •  Palanga i Lipawa •  Mykonos •  Katalonia •  Zakynthos •  Wenecja •  Bergamo •  Bratysława •  Chopok •  Haarlem •  Costa de la Luz •  Brugia •  Piza •  Rodos •  Ateny •  Peloponez •  Praga •  Ronda •  Wilno i Troki •  Jerez de la Frontera •  Riwiera Turecka •  Korfu •  Kijów •  Argentyna •  Florencja •  Kordoba •  Algarve •  Saloniki •  Toledo •  Barcelona •  Trondheim •  Chalkidiki •  Thassos •  Mediolan •  Rzym i Watykan •  Segowia •  Włochy Północne •  Kopenhaga •  Irlandia •  Londyn •  Brno •  Gandawa •  Wyspy Kanaryjskie •  Kreta •  Beauvais •  Sewilla •  Stambuł • 

Waluta

Aktualny średni kurs:1 EUR = 4,33 PLNnazwa waluty: euro
stan na: 2019-02-18

Pogoda

Andaluzja
Dziś, 19 lutego 2019
ikona pogody+16°  / +12°
Częściowe zachmurzenie
wiatr: S 8 km/h
ciśnienie: 1019 hPa
wilgotność: 60%
zachmurzenie: 22%
opady: 0.0 mm/h

Środa, 20 lutego 2019
ikona pogody+16° C    /  +11° C
Częściowe zachmurzenie
wiatr: ESE 10 km/h
opady: 0.0 mm/h

Czwartek, 21 lutego 2019
ikona pogody+15° C    /  +11° C
Częściowe zachmurzenie
wiatr: E 17 km/h
opady: 0.0 mm/h