wNieznane.pl

Alicante

Turystyczna Mekka



Wybrzeże Costa Blanca jest jednym z ciekawszych regionów Hiszpanii. Każdego roku swoimi wspaniałymi plażami, ciepłym morzem i piękną przyrodą przyciąga tysiące turystów. Najwięcej ma do zaoferowania latem, ale wtedy też panuje tu istne oblężenie. Zimą również nie będziemy się nudzić.

Kiedy pojechaliśmy?

Do Hiszpanii wybraliśmy się na przełomie stycznia i lutego. Oczywiście, nie jest to najlepsza pora na plażowanie, ale na zwiedzanie i aktywny wypoczynek jak najbardziej. Niespełna 4 godziny lotu i zamiast śniegu, mrozu i szarości mogliśmy oglądać kołyszące się lekko na wietrze palmy i błękitne morze.

Gdzie się zatrzymaliśmy?

W Hiszpanii spędziliśmy ok. 3 tygodni. Przez kilka dni naszą bazą było położone na północ od Alicante Benidorm, później - miejscowość Los Alcazares niedaleko La Mangi i Cartageny. W Benidormie zatrzymaliśmy się w apartamencie Residencial Mirador del Mediterraneo, z fantastycznym widokiem na plażę i miasto. Z kolei w Los Alcazares mieszkaliśmy w położonym przy polu golfowym, w spokojnej okolicy apartamencie Casas Holidays Golf Alcazares. W obydwu mieliśmy sporo miejsca, bezpłatny dostęp do internetu, parking, klimatyzację i wszystko, czego potrzeba, choć w tym drugim przypadku niezbędny będzie samochód.

Co zwiedziliśmy?

Wybrzeże Costa Blanca, jak i sąsiadujące z nim Costa Calida (uznawane czasem za jego część) oferują turystom mnóstwo atrakcji. Przede wszystkim są to plaże - mimo zimy, postanowiliśmy odwiedzić niektóre z nich. Poza tym zwiedziliśmy chyba najciekawszą wioskę w tej części kraju - Guadalest, poza tym La Mangę, Cartagenę czy będący pod ochroną park narodowy Calblanque. Zjeździliśmy także północną część wybrzeża, która jest skalista i niezwykle malownicza.

Pierwsze wrażenia

Ponieważ była to nasza piąta podróż do Hiszpanii, z czego trzecia zimą, wiedzieliśmy, czego się spodziewać. Polska żegnała nas mrozem, szarością i opóźnieniem już na samym początku podróży ze względu na konieczność odladzania samolotu. Po drodze było jeszcze sporo chmur, ale na południu Hiszpanii świeciło słońce, a temperatura oscylowała w granicach 15 stopni. Szybko więc pozbyliśmy się kurtek i czapek, choć te mogą się czasem przydać, szczególnie wieczorami albo kiedy mocniej wieje. Oczywiście, nie zawsze jest ciepło i słonecznie. Bywają dni zimne, deszczowe i wietrzne, a każdej zimy przez południowe wybrzeża Hiszpanii przechodzi fala powodziowa, ale jest to krótkotrwałe zjawisko. Podczas naszego pobytu temperatura spadła w okolice zera, a w kilku nadmorskich miejscowościach po raz pierwszy od 80 lat spadł śnieg. Generalnie, niezależnie od pogody w dzień, w nocy robi się zimno, więc konieczne będzie ogrzewanie w apartamencie czy hotelu. Najlepiej klimatyzacja, bo tylko ona dogrzeje duże przestrzenie czy kilka pomieszczeń. Niezbędna będzie również latem, kiedy temperatury sięgną 40 stopni :).

Benidorm

Miasto Benidorm oddalone jest od stolicy regionu Alicante o ok. 70 km. Wypożyczyliśmy więc na lotnisku zamówiony wcześniej samochód, który miał nam służyć przez cały pobyt w Hiszpanii. Trudno zresztą wyobrazić sobie zwiedzanie wybrzeża bez auta, bo odległości są duże, a do niektórych miejsc po prostu nie da się szybko dotrzeć w inny sposób. Faktem jest jednak, że w porównaniu do innych europejskich krajów, wypożyczenie samochodu na południu Hiszpanii jest bardzo tanie (za 12 dni trzeba zapłacić tyle, co za 3-4 dni w Holandii, Włoszech czy nawet Grecji). Wracając jednak do Benidormu... Miasto uznawane jest za jedno z najważniejszych w całym regionie. Ma charakterystyczną zabudowę - zlokalizowane przy morzu i szerokiej plaży centrum stanowią bardzo wysokie bloki. Główną atrakcją jest plaża, morze i życie nocne, które kwitnie przede wszystkim latem. Warto wybrać się na któryś z punktów widokowych, np. na Balcon del Mediterraneo. Ładny widok rozpościera się również ze wzgórza położonego nieco na południe przy Cala de Finestrat o Morales. Dużo spokojniej niż na głównej plaży jest w kilku zatoczkach u podnóża klifu po północnej stronie miasta. To doskonałe miejsce do pieszych wycieczek i relaksu na plażach Cala Almadraba i Cala Tio Ximo, położonych na terenie parku Serra Gelada.

 

Trzeba powiedzieć sobie jasno, że Benidorm to miejscowość typowo turystyczna, która latem przeżywa prawdziwe oblężenie. Bywa, że w szczycie sezonu nie ma nawet skrawka wolnej przestrzeni na plaży. Zimą miasto żyje dzięki Brytyjczykom, którzy spędzają tu lata swojej emerytury. Tak jest zresztą na całym hiszpańskim wybrzeżu, jak również na Cyprze czy Malcie. Jeśli chodzi o atrakcje, to dzieci również nie powinny być zawiedzione. Można odwiedzić Mundomar - ogród zoologiczny, którego główną atrakcją jest pływanie z delfinami (czynny bodajże od marca). Tuż obok jest Aqualandia, a kawałek za miastem parki rozrywki Magic Natura oraz Terra Mitica, gdzie przygotowano różne atrakcje dla całej rodziny.

Altea

To niewielkie miasteczko położone jest w pobliżu Benidormu. Chętnie odwiedzają je turyści ze względu na ładną starówkę i ciekawą nadmorską architekturę. Nad Alteą góruje Katedra Niepokalanej Maryi. Całość ładnie prezentuje się na tle gór, ale wiele podobnych wiosek widzieliśmy w Andaluzji, więc nie zrobiła na nas jakiegoś większego wrażenia.

Calpe

Jedną z większych i bardziej znanych miejscowości w północnej części wybrzeża jest Calpe (można się również spotkać z katalońską nazwą Calp). Podobnie jak Benidorm, zamknięta jest z dwóch stron formacjami skalnymi, pomiędzy którymi znajdują się plaże. Wybraliśmy się więc na punkt widokowy Mirador Monte Toix, skąd można bardzo dobrze obejrzeć okolice Punta del Mascarat. Zresztą widok z samego cypla również jest piękny. Z drugiej strony znajduje się Penon de Ifac Natural Park. To charakterystyczna skała, będąca symbolem całego wybrzeża. Wejście na górę wymaga wysiłku, ale widoki są niesamowite. Niestety, nieco ograniczeni przez czas i pogodę, zamiast na górę, ruszamy dalej na północ.

Cala del Moraig

Tu także jest bardzo ładnie. Wybrzeże w tej części pełne jest zatoczek, klifów i malowniczych plaż. Postanowiliśmy dokładniej zwiedzić jego fragment przy miejscowości Montecala. Plaża Cala del Moraig usytuowana jest u podnóża wysokich skał. Fantastycznie prezentuje się z góry i zachwyca kolorem wody. Minusem może być fakt, że jest kamienista. Zaglądamy również do położonych dosłownie przy parkingu jaskiń - Cova dels Arcs. Powyżej plaży zbudowano punkt widokowy Mirador dels Testas, skąd widać zarówno plażę, jak i położoną dalej pomiędzy skałami Cala los Testos. Do niej można dostać się wyłącznie od strony morza.

Platja de la Granadella, Ambolo, Cap Negre, Portixol

Jedziemy jeszcze dalej na północ, gdzie nie ma już długich piaszczystych plaż - te zaczynają się ponownie za miejscowością Denia, już na wysokości wybrzeża Costa de Valencia. Nie ma jednak się co martwić, bo klify, skałki i ukryte między nimi zatoczki tworzą piękny krajobraz i idealne warunki do wypoczynku. Jedną z chętniej odwiedzanych jest zatoka i plaża Granadella. Trudno się dziwić, bo okolica zachwyca. Podobnie zresztą jak położona niedaleko plaża Ambolo. To równiez doskonałe miejsce do rejsów po morzu. Wkrótce docieramy do kolejnego punktu widokowego - Mirador la Falzia Javea, Cap Negre i wreszcie Portixol. Wszystkie są ciekawe, choć z pewnością i ten krajobraz po jakimś czasie może się opatrzeć :). Nam nie wystarczyło czasu, ale jeśli ktoś lubi piesze wycieczki, może się wybrać na Cap Prim, skąd roztacza się widok na zatokę Cala Sardinera.

Guadalest

Ok. 20 km za Benidormem znajduje się prawdziwa perełka Costa Blanca - Guadalest. To niewielka, ale niezwykle atrakcyjna wioska. Położona jest w górach, a jej główną atrakcję stanowi zbudowany w XI w. zamek, czyli w czasach okupacji Maurów. Co ciekawe, podobnie jak przed wiekami, na jego teren można się dostać jedynie przez wykuty w skale tunel - Wrota św. Jana. Z góry rozpościera się widok, który dosłownie zapiera dech. Tym bardziej, że górski krajobraz urozmaica błękitna woda sztucznego jeziora. Wioska została zbudowana w tradycyjnym stylu - oglądamy więc białe domki i wąskie uliczki, przy których ulokowane są liczne sklepiki z rękodziełem i pamiątkami.

Alicante

Swoją podróż na południe rozpoczynamy od Alicante (lub z katalońskiego Alacant). Stolica regionu nie powala na kolana swoimi atrakcjami, ale jest kilka miejsc, które zasługują na uwagę. Pierwsza z nich to Castell de la Santa Barbara. Twierdza góruje nad miastem i można spokojnie powiedzieć, że wraz z hotelem Gran Sol dominuje w jego panoramie. Położona jest na nagiej skale Banacontil. Szacuje się, że budowla pochodzi z IX wieku. Jej teren udostępniony jest do zwiedzania bezpłatnie, ale być może w sezonie letnim pobierana jest jakaś symboliczna kwota. Całość jest rozległa i po większości terenu można spacerować zupełnie swobodnie. Z różnych miejsc oglądamy panoramę miasta, jego okolic, a także położoną u podnóża zamku plażę del Postiguet. Co ciekawe, bezpośrednio z niej można wjechać do zamku specjalną windą. Od drugiej strony poprowadzono drogę dla samochodów i autokarów, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by na górę wejść pieszo, choć to zdecydowanie wyczerpujący spacer.

 

Pochodziliśmy jeszcze po Barrio de Cruz, czyli starym mieście, gdzie można zobaczyć m.in. XVI-wieczną Bazylikę Santa Maria. Wizyta w Alicante nie może się odbyć bez spaceru po Esplanada de Espana, czyli szerogiej promenadzie, poprowadzonej wzdłuż morza, zbudowanej z marmurowej mozaiki. Przy niej znajdują się sklepy, bary, restauracje, a życie toczy się zarówno w dzień, jak i w nocy. Oczywiście, zimą jest tu spokojniej, ale i tak nie brakuje turystów, w tym Polaków, na których natrafiamy w różnych miejscach.

Torrevieja

Miejscowość Torrevieja słynie przede wszystkim ze słonych jezior (salinas). Latem poziom wody obniża się, dzięki czemu nie tylko doskonale widać charakterystyczny różowy kolor wody, ale też można skorzystać z jej dobroczynnych właściwości. Zimą, kiedy je odwiedziliśmy, mieliśmy spory problem, żeby przynajmniej dojść do lustra wody przez zalegające wszędzie grząskie błoto. Nie było też widać kryształków soli i kolor różowy nie był tak intensywny, ale wciąż zauważalny. Szkoda. Oczywiście, Torrevieja ma także centrum (mieszkalno-handlowe i zupełnie nieciekawe) oraz plaże. My wybraliśmy się nieco na północ, gdzie są skałki i ładne zatoczki, a z drugiej strony duża plaża - Playa de los Locos, czyli plaża szaleńców :).

Mar Menor

Nazwa Mar Menor to dosłownie małe morze czy mniejsze morze. W praktyce jest to płytka i bardzo słona laguna odcięta od Morza Śródziemnego mierzeją La Manga. Woda tu faluje nieznacznie, jest ciepła i płytka. Jednocześnie plaże to raczej mieszanka szarawego piasku z kamykami niż czysty złocisty piasek. Zimą większość z przylegających do laguny plaż w ogóle nie jest sprzątana, więc widok był niezbyt ciekawy. Latem miejsce to chętnie odwiedzają turyści, ale w styczniu prawie wszystko było pozamykane, a na ulicach napotykaliśmy przede wszystkim stałych mieszkańców, z których liczną grupę stanowią imigranci z krajów muzułmańskich.

La Manga

Tereny położone na południe od Alicante są głównie rolnicze i raczej płaskie, oczywiście chociażby w porównaniu z innymi fragmentani hiszpańskiego wybrzeża. Przemierzając trasę wzdłuż morza, mijamy niekończące się sady z dojrzewającymi pomarańczami i cytrynami, a także uprawy warzyw oraz truskawek, gdzie trwają właśnie zbiory. Styczniowe hiszpańskie truskawki są przepyszne - pięknie pachną, są twarde i soczyste. Jest tylko jeden warunek - muszą być zakupione na miejscu :) Te, które trafiają do Polski, zrywane są zielone i dojrzewają pod lampami, przez co nie mają ani zapachu, ani smaku.

W tym rolniczym krajobrazie wyróżnia się mierzeja La Manga. Ma ona długość ponad 20 kmn i tylko jedną drogę dojazdową. Jej średnia szerokość wynosi ok. 100 m, więc dzięki łagodnemu klimatowi można ją było zabudować. Obecnie stanowi bardzo ważny ośrodek turystyczny na niewielkim wybrzeżu Costa Calida, sięgającym od Murcji na północy nieco poniżej Cartageny na południu. Część laguny i samej mierzei to obszar chroniony, na którym żyją m.in. flamingi. Większość to teren stricte turystyczny i wypoczynkowy. Królują tu długie plaże ze złocistym piaskiem, do którym można się dostać przechodząc pomiędzy wysokimi blokami. Znaczna ich część użytkowana jest jedynie w sezonie letnim, a stałych mieszkańców jest stosunkowo niewielu. Plaże ciągną się z obu stron mierzei, ale i tak latem jest tu tłoczno. W styczniu mieliśmy całe ich kilometry tylko dla siebie... a że pogoda sprzyjała, można było spokojnie popluskać się w całkiem ciepłej wodzie. Poprzestaliśmy na moczeniu nóg i spacerze brzegiem morza :).

 

Najlepszy widok na okolicę roztacza się oczywiście z wieżowców, ale przygotowano również taras dostępny dla wszystkich. Przejechanie całej mierzei zajęło nam sporo czasu, mimo że ruch był niewielki, bo co i rusz zatrzymywało nas czerwone światło. Sporym problemem jest także parkowanie, bo dosłownie każda wolna przestrzeń jest zagospodarowana. Poza naturalnymi atutami można tu znaleźć doskonałą bazę turystyczną, noclegową i sportową, a na położone nieopodal brzegu wulkaniczne wysepki kursują łódki.

Cabo de Palos

Półwysep Cabo de Palos położony jest tuż obok La Mangi. Charakteryzuje go poszarpana linia brzegowa z mnóstwem mikro wysepek. Woda przybiera piękny kolor, a w licznych zatoczkach można zażywać słonecznych i morskich kąpieli. Warto też zerknąć na zabytkową latarnię morską, którą zbudowano w miejscu dawnej wieży strażniczej i która zresztą wciąż działa.

Erosiones Bolnuevo, Isla Plana, El Portus

Bardziej górzyste tereny położone są na południowy-zachód od Cartageny i tam też się udaliśmy. Na krótko zatrzymaliśmy się, by zobaczyć piękne formacje skalne w Bolnuevo, powstałe w wyniku erozji. Można po nich swobodnie pochodzić, a jak już się znudzi, skorzystać z uroków długiej piaszczystej plaży. Tak jak na każdej wcześniejszej, tak i tu pozostawiliśmy ślad w postaci zamku z piasku, który tym razem nasze dziecko przyozdobiło i umocniło dużymi kamieniami i muszlami. Pora na dalsze zwiedzanie... Drogą wzdłuż wybrzeża kierujemy się na wschód, mijając po chwili malownicze plaże Puerto de Mazzaron.

Tuż obok jest bardzo ładna miejscowość, Isla Plana, gdzie zatrzymujemy się na dłużej. Główną atrakcją tego miejsca jest fajnie zagospodarowane wybrzeże. Jest mały porcik, obok plaża i cypel, a na nim kościół Ermita de Nuestra Senora del Carmen. Od niego poprowadzono promenadę aż do długiej i szerokiej plaży. Przy promenadzie tuż nad brzegiem morza wybudowano drewniane podesty wokół fragmentów zabudowań z czasów rzymskich. Miejscowość wzięła nazwę od położonej tuż obok wysepki.

 

Ruszamy dalej na wschód, gdzie wybrzeże jest skaliste i niezamieszkane, a do otoczonych górami plaż można się dostać wyłącznie drogą morską. W takiej właśnie dolinie położona jest malutka, ale malownicza miejscowość El Portus. Prowadzi do niej jedna droga, która następnie rozdziela się i możemy pojechać albo do miejscowości, albo na kemping i plażę dla nudystów. Wybieramy pierwszą opcję i wkrótce znajdujemy się na całkiem ładnej żwirkowej plaży. Najpiękniej wygląda z góry wznoszącej się ponad miejscowością, ale wspinaczka tam jest długa i męcząca, więc musimy zadowolić się podejściem na niewielkie wzgórze z drugiej strony. Pomiędzy kempingiem dla naturystów a główną plażą jest jeszcze jedna plaża, na którą wychodzi się przez naturalną skalną bramę. Dojeżdżamy więc do wjazdu na kemping, a następnie nieutwardzoną drogą odbijamy w prawo. To popularne miejsce spotkań młodzieży, osłonięte przez osypujące się skały, rzadziej odwiedzane przez turystów i nieoznakowane w żaden sposób.

Cartagena

Cartagena, czy też Kartagena, bywa mylona z położoną na terenie obecnej Tunezji Kartaginą. Hiszpańskie również miasto ma za sobą przeszłość związaną z Cesarstwem Rzymskim. Do czasów obecnych przetrwało kilka zabytków z tamtego okresu. Aktualnie to duże miasto portowe, z rafinerią i stocznią. W okolicy znajdziemy liczne plaże oraz wspaniały park Calblanque i zbudowane na skałach baterie i twierdze. Jedną z nich jest Castillo de San Julian. Na przeciwległym cyplu znajduje się Castillo de Fajando z wysuniętą baterią de la Podadera. Ta druga z twierdz jest obecnie udostępniona do zwiedzania za opłatą. Z kolei Castillo de San Julian można zwiedzać bezpłatnie, ale na własne ryzyko :). Droga do twierdzy jest w fatalnym stanie, w znacznej części szutrowa z głębokimi wyrwami, i tak wąska, że inne samochody można minąć tylko w kilku miejscach, co może stwarzać pewne problemy. Przed wjazdem stoją wielkie tablice ostrzegawcze. Zimą ruch jest minimalny, więc przy odrobinie cierpliwości zabarwionej lekkim niepokojem, udało nam się wjechać i zjechać bez żadnego uszczerbku :). Lepszą opcją byłoby pewnie wejście pieszo, ale też bardziej czasochłonną i mniej wygodną z dzieckiem i toną sprzętu... Z opuszczonych ruin roztacza się wspaniały widok na miasto, port i całą okolicę.

 

Później udaliśmy się do położonego w centrum, na wzgórzu Castillo de la Concepcion i Parque Torres. Można tu dojść pieszo lub skorzystać z zewnętrznej windy. Kupujemy więc łączone bilety winda + zamek i po chwili jesteśmy na górze. Podczas spaceru po parku cały czas towarzyszą nam pawie. Oglądamy także ruiny rzymskiego teatru, amfiteatru, katedrę Santa Maria la Vieja oraz fragmenty bizantyjskich murów.

Bateria de Castillitos

Doskonałym miejscem nawet na całodniową wycieczkę jest półwysep Cabo Tinoso i znajdujące się na nim Bateria de Castillitos oraz Bateria de Jorel. Do położonej 250 m nad poziomem morza baterii dojeżdża się wąską, ale dobrze utrzymaną i bezpieczną drogą. Całość uznana została za zabytek, ale jednocześnie jest opuszczona i dostępna do zwiedzania bezpłatnie. Nie ma tu więc żadnych sklepów ani toalet. Co ciekawe, znajdujące się tu dwa brytyjskie działa Vickers-Armstrong mogły wystrzelić pociski ważące prawie tonę na odległość 35 kilometrów! Baterie i budynki były użytkowane do 1994 roku. Obecnie można chodzić po murach, pustych wnętrzach przypominającego zamek budynku, a nawet spacerować podziemnymi korytarzami, o ile dysponuje się własnym źródłem światła. Całość rozmieszczona jest na bardzo dużym obszarze, a z góry rozpościera się fantastyczny widok na morze i okoliczne góry.

Calblanque

Calblanque Regional Park to obszar chroniony położony pomiędzy La Mangą i Cartageną. Jego główną atrakcją są długie, dzikie plaże z drobniutkim, złocistym piaskiem. Otaczają je surowe wzgórza, gdzie żyją m.in. zające, węże czy jaszczurki. Przyroda jest tu niemal nienaruszona, wiatr tworzy wydmy, a najpiękniejsza naszym zdaniem Playa Negrete zamknięta jest czarnymi skałami wulkanicznymi, w których wydrążone są naturalne groty. Od drugiej połowy czerwca do września do plaż można dojechać jedynie rowerem lub autobusem kursującym od wejścia na teren parku. W pozostałych miesiącach restrykcje nie obowiązują, a w pobliżu plaż wyznaczono parkingi. Plaż jest kilka - już na początku musimy wybrać, czy interesuje nas część wschodnia, czy zachodnia. Te drugie spodobały nam się zdecydowanie bardziej. Przy parkingu znajduje się duża tablica z przydatnymi informacjami - jak długo zajmie nam przejście do każdej z plaż, jakie obuwie będzie potrzebne i po jakiej nawierzchni będziemy szli. Największa jest Playa Larga, do której prowadzą długie drewniane podesty. Miejsca jest dużo, okolica piękna, ale minusem może być kompletny brak cienia, co w upalnych letnich miesiącach może się dawać we znaki. Nie wszyscy będą także zachwyceni brakiem zasięgu w telefonach... Naszym zdaniem, to jedno z najładniejszych miejsc na całym wybrzeżu :).

 

Costa Blanca i Costa Calida to niezliczone plaże, zatoczki, turystyczne miejscowości, pola golfowe i różnorodne atrakcje. Nie da się ich wszystkich zobaczyć za jednym razem, ale też nie to było naszym celem. Najważniejsze, by odetchnąć od polskiej zimowej szarości, złapać trochę słońca i ciepła, i z nowym zapasem sił wrócić do pracy. I to nam się udało, bo jak tu się nie uśmiechać, widząc po przebudzeniu błękitne niebo i szumiące palny i w oddali morze...? :)

 

styczeń-luty 2017 r.




Jeśli dotarłeś aż do tego miejsca - dziękujemy za poświęcony czas! :-) Jeżeli masz go trochę więcej i zastanawiasz się gdzie pojechać... zapraszamy do przeczytania relacji i objerzenia zdjęć z innych naszych wypraw:
Barcelona •  Gibraltar •  Toledo •  Chopok •  Alpy Austriackie •  Segowia •  Salzburg •  Beauvais •  Riwiera Turecka •  Brno •  Rzym i Watykan •  Wilno i Troki •  Katalonia •  Algarve •  Argentyna •  Włochy Północne •  Kijów •  Haarlem •  Kopenhaga •  Mykonos •  Fethiye i Oludeniz •  Londyn •  Bretania •  Ateny •  Thassos •  Santorini •  Mediolan •  Saloniki •  Lizbona •  Bruksela •  Gozo •  Rodos •  Zakynthos •  Irlandia •  Kadyks •  Wenecja •  Wiedeń •  Palanga i Lipawa •  Andaluzja •  Sewilla •  Trondheim •  Bodrum •  Costa de la Luz •  Madryt •  Dublin •  Gandawa •  Fatima •  Cypr •  Stambuł •  Wyspy Kanaryjskie •  Chalkidiki •  Liverpool •  Bergamo •  Kreta •  Kalabria •  Brugia •  Ronda •  Kordoba •  Korfu •  Jerez de la Frontera •  Peloponez •  Bratysława •  Edynburg •  Budapeszt •  Kusadasi •  Chorwacja •  Paryż •  Piza •  Malta •  Czarnogóra •  Buenos Aires •  Praga •  Florencja • 

Waluta

Aktualny średni kurs:1 EUR = 4,3 PLNnazwa waluty: euro
stan na: 2019-01-18

Pogoda

Alicante
Dziś, 21 stycznia 2019
ikona pogody+13°  / +7°
Częściowe zachmurzenie
wiatr: S 4 km/h
ciśnienie: 1018 hPa
wilgotność: 41%
zachmurzenie: 33%
opady: 0.0 mm/h

Wtorek, 22 stycznia 2019
ikona pogody+13° C    /  +6° C
Silne zachmurzenie
wiatr: W 29 km/h
opady: 0.0 mm/h

Środa, 23 stycznia 2019
ikona pogody+16° C    /  +10° C
Częściowe zachmurzenie
wiatr: NW 55 km/h
opady: 0.0 mm/h